O czym chcesz poczytać na blogach?

Bonduelle

t a b l e t k a m i ł o ś c i < 3 - Onet.pl Blog

Co, bo nie słuchałam! Miała pedalski głos L

 

Godzinę później :

 

Siedzimy na ławeczce na siłowni ;d [bo my taką fajną mamy. Publiczną, są ławeczki, są jakieś ciężarki..] No to siedzimy i wyciągam z torby nasze 3 mandarynki!

Jakie śliczne.. ale przed jedzeniem trzeba się pomodlić..

 

No to się żegnamy.. i zaczynamy

 

„Panie Boże, prosimy Ciebie, pobłogosław te mandarynki, aby słodkie były, i nasze życie. I żebyśmy matmę zaczęły rozumieć. Więcej schiz i więcej faz. I.. aby gwiazdki na niebie były.. bo nie ma ich L [tzn.. tylko my byłyśmy we dwie xd] no nie?! ].. To na dziś tyle, bo jutro będzie więcej ;d

Plus Ojcze Nasz, Zdrowaś Mario, Aniele Boży, Chwała Ojcu i modlitwa za zmarłych. Amen.”

 

I możemy już jeść !

Zjadłyśmy .. były mokre , zimne i ..soczyste! Wrr. ;d

A potem.. śpiewałyśmy piosenkę z bonduelle i .. i przyszłyśmy do mnie to napisać. Żebyście mieli co czytać. O. Pijemy.

owa

Się wrota kolorów, oryginalności, sławy, zabawy...

hmm..Dajśman, gówno. plebs tam łazi.
ryłko-pomyłko! ble ble..
jakieś włoskie. o tak.

teraz troche młodzieżowo-punkowego lansu.
jakiś mały ha end emik.
boska pieszczocha na nogę.

modna torebeczka tylko w hałsie.
yc yc yc yc yc yc
ależ tu zawsze jest tak skocznie i radośnie. muzyka po prostu porywa Cię do tańca między wieszakami.

Trochę powagi, po koszule do Vistuli.
-Dzie..
-CO PODAĆ? W CZYM POMÓC? MAMY ŚWIETNĄ NOWĄ KOLEKCJĘ! HM..ROZMIAR TEN I TEN, A KOLOR TAKI. NO TO PAKUJĘ, TĘ W GROSZKI-TAKA TERAZ MODA. NO PROSZĘ JAK NIEDROGO. TYLKO 9999,99!
-y? Tak, tak. Sprzedawca zawsze ma rację.

Och, spragnionyś i zgłodniały?
Jakiś cudny szejk, pyszne fritki (z ang. wszak) i dla zrowia vegatables salat.I ajsy na deser.

Och już czas iść.
Nieszkodzi, wrócisz w następną niedzielę.

skomentuj (3)
przebojowe warzywa bonduelle
2007-05-27
20:24:02

popcorn

rockcorn

classiccorn

skomentuj (0)
Strona główna
maj 2007

Gotuj z Cthulhu

Trawie cytrynowej obcinasz czubek i wiecheć (słyszałeś kiedyś o mentalnej kastracji? to jeszcze usłyszysz). Z pozostałej części zdejmujesz i wyrzucasz wierzchnią warstwę, resztę kroisz na wąskie krążki, przesmażasz delikatnie na oleju, wrzucasz z patelni do garnka.

Pogwizdując wesoło, kroisz kurczaka na małe kawałki swoim wiernym nożem typu pikutek. Tym samym, którego ostrze będziesz tyle razy kontemplował w nadchodzącym czasie czarnej, zimnej samotności.

Kurczaka lekko przesmażasz i wrzucasz do garnka. Za nim podąża mieszanka chińska. Dla twojej ukochanej najlepsza, najdroższa: Bonduelle po 6,59. Dorzucasz pędy bambusa i pastę, dolewasz dwie-trzy łyżki miodu i mleczko kokosowe. Kiedy ona już odejdzie, z zapasów mleczka i wódki Złoty Kłos będziesz przyrządzał sobie polskie Malibu.

Mieszasz wszystko w garze, podajesz jej z białym ryżem, czerwonym wytrawnym winem i wyrazem twarzy potulnego pieska, który pyta swojej pani, czy był grzeczny. Byłeś grzeczny, piesku, odpowiada i wpatruje się w ciebie tymi swoimi dwoma stalowoszarymi migdałami, a jej obraz wypala ci się właśnie teraz pod czaszką, w tym miejscu, do którego wędrują oczy, gdy je zamykasz. Będzie tam na ciebie.

bloga-kuchnia blog

Dekoracja bazylią, mieszamy i wuala – mamy bardzo efektowne biało (kluski)- różowo (ośmiornice) – zielone (bazylia) danie, które wcale tak strasznie nie jedzie rybą.
Wiem, bo zjadłam pół godziny temu ;)

Smacznego :-D
nec-mergitur
skomentuj! (1)



2007-04-19
Chińszczyzna czyli warzywa duszone z tofu z makaronem

Bez zbędnych wstępów - danie na 3 osoby. Ma być chińskie, to będzie chińskie.
Bierzemy:
- 2/3 opakowania makaronu ryżowego
- opakowanie mieszanki China Mix (Bonduelle)
- pół opakowania grzybków Mun
- pół opakowania kiełków fasoli Mung
- opakowanie marynowanego tofu
- z 5 łyżek ciemnego sosu sojowego (jeśli ktoś woli bardzoej słone, tak jak ja, to można więcej)
- kilka kropelek oleju sezamowego
- oliwa
- sól, pieprz, ostra papryka w proszku (+ ewentualnie tabasco dla zwolenników ognia w gębie)

No i teraz tak. Zaczynamy od grzybków - wrzucamy je na 20 minut do gorącej wody. Warto wziąć większy garnek albo miskę, bo namoczone Mun bardzo zwiększają objętość. Po tym namoczeniu jeszcze podgotujmy z 10 minut. W międzyczasie w osobnym garze doprowadzamy wodę (z odrobiną oliwy) na makaron do.

Algieria - instrukcja obsługi - Onet.pl Blog

To ok 25.000 - 30.000 DA czyli 250-300 euro (ceny w euro podaję zaokrąglone, na chwilę obecną 1e=99.31DA). Rachunki za gaz, prąd, wodę płaci się co 3 miesiące, za telefon - co dwa, za internet - co miesiąc. Prąd, gaz, woda w sezonie grzewczym to koszt ok 4.500 DA - 45e, a w sezonie niegrzewczym troszkę ponad 3.000 DA - 30e. Abonament za telefon to koszt ok. 400 DA - 4e, za internet przy 512 kb - 1400 DA - 14e. Algieria może i leży w Afryce, ale wbrew pozorom, dostęp do produktów, marek europejskich czy innych jest spory. Ariel (3 kg - ok. 700 DA), Lenor (1L koncentrat - ok. 600 DA), produkty L'Oreal (farby, szampony - ok 300 DA), Garnier (kremy, szampony, farby...), Nivea (balsamy, kremy...), Bonduelle itp., wszystko to jest dostępne w miarę przystępnych cenach. Niektóre produkty, zwłaszcza te importowane, często są nieco droższe, ale to wtedy trzeba szukać, bo w jednym sklepie szampon Head&Shoulders 400 ml kosztuje 450 DA, a w sklepie 50m dalej już tylko 350 :), zatem szukajcie, a znajdziecie i zaoszczędzicie całkiem niezły pieniądz. Usługi fryzjerskie różnie, wizyta u całkiem dobrego fryzjera to koszt ok. 600 DA, ginekolog - z USG ok. 1300 DA, dentysta - leczenie ząbka ok. 1700 DA. Lekarz pierwszego kontaktu w szpitalu ok. 100-150 DA za wizytę. Jeśli dopadła Was choroba to np. terapia antybiotykowa to koszt od 1000 DA i więcej.
Piekielnie drogie jest w Algierii jedzenie..

antaria








Wróć







I znów dobrze... ( noc w namiocie :D... i podziękowanie dla przyjaciół :)

No tak... kolejny tydzień minął w niewiarygodnie szybkim tempie. Działo się mnóstwo różnych rzeczy, ale chyba najbardziej zapamiętam noc, w której (rzekomo) spałyśmy w namiocie :) Wraz z Gosiunią i moją siostrą urządziłyśmy tam niezłą imprę...(dżem, sałatka owocowa przygotowana na miejscu :D, słonecznik, migdały, woda gazowana, która w sumie się rozlała na jeden śpiwór, jakaś dziwna sałatka hawajska Bonduelle przeterminowana z rok już - niedobra, poszła na śmietnik :D itd...). W środku nocy urządziłyśmy wypad na jakieś PRZEDMIEŚCIA w niezwykle modnych ubiorach, po czym usadowiłyśmy się wygodnie przed domem i z zachwytem wpatrywałyśmy się w gwiazdy... Super :) Wielka dziękówa dla całej ekipy... :)
I znów w moim sercu zagościł płomyczek nadziei :) Po jednym wielkim upadku powstałam z nowymi siłam do życia... Załapałam nowy bagaż przykrych wspomnień... ale przecież i to chyba kształtuje moją osobę. Tak pewnie miało być po prostu... Dziękuję z całego serca mojej kochanej Zielonej istotce za to, że znalazła dla mnie czas i przepraszam, że tak ostatnio nagle wszystko.