O czym chcesz poczytać na blogach?

Boczniaki

krewimleko.wordpress.com

    O 1:48 pm

    Odpowiedz
  • onionchoco

    Ojjjj tak! Wszystko wygląda pysznie. Uwielbiam pieczarki w każdej postaci

    02/04/2012 o 4:33 pm

    Odpowiedz
    • krewimleko

      Ja również
      Dziękuję i pozdrawiam!

      02/04/2012 o 4:54 pm

      Odpowiedz
  • mopswkuchni

    A wiesz, że pieczarek panierowanych jeszcze nie jadłam. Boczniaki tak, a pieczarek nie…czas to nadrobić, bo na pewno smakują bardzo dobrze! A z.

  • Nigdy nie mów nigdy... - bloog.pl

    Wiedzieć, czy to wszystko ma sens, czy warto...
    Odpowiedzi może lepiej nie cytować... "Rób, co chcesz" - totalny tumiwisizm... I mimo że rozumiem siłę swoich grzechów, to trudno się z tym pogodzić... Trudno tak żyć... Bo świadomość, że choć daje się z siebie maksimum sił i zaangażowania z marnym efektem - dziś, jutro, za rok - jest dobijająca...
    Znów zastanawiam się nad walizkami, nad wyprowadzką, nad "nowym", na pewno lepszym w moim wykonaniu, życiem...
    Ot, problemy egzystencjalne... A ja znów zacząłem zrzędzić i użalać się nad losem, którego przecież stałem się twórcą...
    To chyba znak, że czas do garów... Zupkę mam, a na drugie wymyśliłem frytki, boczniaki w panierce i mizerię... Wieczorem, o ile nie zmienię lokum, pewno popcorn... Hmm... Buziaki od "kucharza"




    Podziel się:
    Trackback: http://bloog.pl/id,5366064,trackback

    komentarze (14) | dodaj komentarz

    ROCZNICA, KTÓREJ NIE MA

    środa, 06 stycznia 2010 23:46

    Wszyscy Ludzie Puchatego

    Wrażenie, że tylko na naszą kolację zarżnęli dwie krowy i cztery jagnięta).
    Po trzeciej racie już nie mieliśmy-ku zaskoczeniu naszego kulinarnego patrona (poczuł się ewidentnie dotknięty
    naszym afrontem),siły. W rachunku powinno być zdecydowanie uwzględnione wyturlanie gości z jednoczesnym
    wyznaczeniem azymutu i nadaniem właściwej trajektorii.I tak za każdym razem, mieliśmy już później nadzieję,
    że wchodząc do Włochów, oszamiemy coś może lżejszego i pójdziemy dalej zwiedzać, szlajać się, pływać etc.etc.
    -jasne! Zapowiedź "Chcecie grzybów?Damy wam grzybów!" sycylijczyka w kubraczku, rozsądnemu człowiekowi dałaby więcej niż nam do myślenia. Boczniaki, pieczarki w czosnku i białym winie, pasty i parmezan w Gigabajtach
    Jednostek Głodu i w końcu, kurczak w Marsali...Rozpusta....Nie wiem tylko dlaczego przypomniała mi się wówczas scenka z Monthy Pythona, kiedy to kelner zaproponował jednemu z klientów opłatek po skończonej uczcie.Wróciliśmy czarni, zmachani, z 7 rolkami filmów,nadbagażem winnym i z niewybaczalnym pod naszą szerokością geograficzną, bardzo dobrym nastrojem. Czego i Państwu wraz z Kruczycą życzymy.

    puchaty 2002-09-02 23:59:49
    skomentuj (34)


    Osobennosti natsionalnoj ohoty...
    Wobec ubogiego obecnie wysypu dobrych polskich komedii (poza Wiadomościami),które chciałbym.

    Wesołe przygody jeżyka Jerzego - Onet.pl Blog

    Oni.

    S. i K. są małżeństwem z prawie dwudziestoletnim stażem. A jeśli przyjąć, że parą są od pierwszej, czy drugiej klasy liceum - to już dobrze ponad dwie dychy.

    Ona perfekcjonistka, dbająca o dom, dziecko. Realizująca się zawodowo.

    On typ wiecznego chłopca. Latami całymi słuchałem jego coraz bardziej fantastycznych planów na genialne biznesy. W zasadzie wszystkie sprowadzały się do jednego. Żeby nie napracować się za bardzo, ale żeby było wesoło, żeby coś się działo. Niezwykłego, wyjątkowego.

    Pamiętam, jak dobrą dekadę temu wpadł na pomysł, że będzie uprawiał boczniaka, czy jakąś inną egzotyczną odmianę grzybów. Rzecz w tym, że postanowił jako miejsce hodowli wykorzystać garaż. Nazwoził pieńków, na których miały grzyby rosnąć. Było tego tyle, że na samochód już zabrakło miejsca. Dobrze, że sąsiedzi mieli kominek. Więc po dwóch latach zużyli zapasy drewna.

    Oczywiście, że miał jakąś pracę - bo przecież "trzeba" pracować. Wokoło jego koledzy awansowali, zmieniali posady, gdy On tkwił. Wciąż z tą samą pensyjką, za coraz bardziej zniszczonym biureczkiem.

    Ona w tym czasie pięła się po szczeblach kariery. Kierowała remontem domu. Bo jak się wprowadzali, to wykończony był tylko parter. A Jemu wcale nie.

    Landszaft z kamieniem

    A co tam. Od przybytku głowa nie boli. Wrzuć do gara. Dorzuć też małą cebulkę przypaloną nad palnikiem. Patrz jak paskudnie się pieni. Odszumuj. W międzyczasie zetrzyj pietruszkę na tarce o grubych oczkach. Zorientuj się, że marchewki to masz jeszcze od cholery. No nic. Teraz masz jeszcze troszkę więcej. Zetrzyj jedną dużą. Przypomnij sobie o kalafiorze. Jak to wrzucić, jak tam nie ma tyle miejsca? Zdecyduj się na dwa kawałki. Przy odkrawaniu tychże przetnij sobie kciuk. Stwierdź, że jeden kawałek wystarczy. Wrzuć do gara.

    Krwaw jak zarzynana świnia. Jakoś zatamuj.

    Krojąc przepłukane boczniaki na cienkie paski, pochrupuj niepotrzebny kawałek kalafiora. Wrzuć tackę pieczarek do lodówki wraz z resztą kalafiora. B-) Przemieszaj w misce wiórki warzywne z flaczkami boczniakowymi. Pozmywaj. Pierwsza zagotuje się szyja. Wyjmij ją  razem z cebulą i mięciutkim kalafiorkiem. Wyrzuć cebulę. Czekając, aż przestygnie szyja zjedz drugi kawałek kalafiora. W końcu przypłaciłeś jego występ własną krwią. Obierz szyję z mięsa. Jak już żebro też będzie miękkie obierz i je. Wrzuć z powrotem do gara. Na patelni postanów rozgrzać tłuszcz. Pomaż przez chwilę o masełku.  No bo kto by pamiętał o takich szczegółach przy zakupach. Użyj oliwy z chilli. Ciesz się zapachem w.

    jeiwy blog

    Szpitalnych dokumentow, najwidoczniej juz czyta i oczywiscie mowi. na wyjsciu zwraca uwage matce - czyli mnie, ze w tychze dokumentach bylo napisane, ze pielegniarka da nam do domu leki. dziecko nie odpuszcza, kaze mi isc po pielegniarke.
    w tym samym snie wystepowala rowniez aktorka malgorzata kozuchowska twierdzaca, ze ma lat 23. z tego juz nie potrafie wyciagnac zadnych konkluzji.

    skomentuj (0)

    17:44:15 2005-01-16

    nic
    kot ma ruje (maruje?). to jedyna rzecz, ktora wydarzyla sie w moim zyciu. ostatnio. jej z ta ruja jest pewnie tak samo ciezko jak mnie. z desperacji porwala dzis boczniaki, ktore zostaly z niedzielnego obiadu. i co ciekawe, zjadla. nic stalego na tym swiecie.

    zaczynam cierpiec na bezsensosc. to chyba z powodu ostatnich 50 zl wyjetych z konta wczoraj. nieuchronnie zbliza sie katastrofa.

    jtl. rozmawiamy codziennie. nie powiem, sprawia mi to przyjemnosc. moze nie tak wyrafinowana jak z szy. ale...
    szy zreszta odezwal sie. myslalam, ze nie zareaguje na mojego zlosliwego maila. widocznie nie byl dosc zlosliwy. (stanowczo za duzo pracy, problemy egzystencjalne). ucieszylam sie jakos. pomyslalam nawet, ze odezwie sie niebawem, tak jak sam napisal. i, niestety, mysle o nim od czasu do czasu. a najzabawniejsze jest to, ze jtl go zna. nie mozna sie.