O czym chcesz poczytać na blogach?

Biuro numerów

rybinski blog

Ale jeśli nie jest, może zawsze zająć się medycyną sądową, czyli zimną chirurgią, albo zostać ministrem zdrowia.

Pan Włodzimierz Olszewski, obecny rzecznik interesu publicznego, mianowaniem pułkownika SB Waldemara Mroziewicza na dyrektora Biura RIP i późniejszą, upartą obroną tej decyzji, a zwłaszcza niedostrzeganiem niczego niestosownego w tej nominacji, udowodnił, że na stanowisko rzecznika się nie nadaje. Brakuje mu wrażliwości moralnej, niezbędnej do piastowania takiej funkcji. Jest głuchym.Telefonu - dowodził mój interlokutor - ani nikogo do tego nie upoważniłem. To znaczy, że sobie nie życzę, żeby dzwonił i proszę to uszanować.

Dziwna jest w tym wszystkim bierność pani głównej inspektor danych osobowych Ewy Kuleszy. W biurze numerów TP SA nie można się dowiedzieć żadnego numeru, a tu tymczasem SLD dostaje do wykorzystania 7 milionów numerów prywatnych bez żadnej reakcji. Mnie to nie dziwi. Gdyby wśród tych numerów był telefon Humera, gdyby udostępniono SLD i to za pieniądze.

Xiaolin Opowiadania - bloog.pl

Kotka mój nowy płaszcz to już na pewno, przecież zagroził, że zemnie zrobi parę butów i sprzeda na allegro za 2,50. Ale ja muszę zdobyć te wu! Tylko jak...no cóż, chyba jest tylko jeden sposób... - Wuya chwyciła za telefon i wykręciła numer Biura Numerów.
BN - Witam, tu Biuro Numerów, czym mogę służyć?
W - Numer
do

:: my i nasze schizy ;>       :: varjatki.blog.pl

Się itd. ;P
Ad. Twojego smska, czy bym nie przyjechała… no cóż, to niestety raczej odpada ;( Bo w ten wolny weekend jadę do Giżycka, a potem znów pracuję =( Bo wreszcie załapałam pracę! ;) Jak kiedyś zadzwonisz na tę nową linię informacyjną numerów TP i usłyszysz: ‘Dzień dobry, tu biuro numerów TPSA, z tej strony Kasia, w czym mogę pomóc?’, to możliwe, że będę to ja =P W każdym razie, pracuję właściwie codziennie, z jednym dniem wolnym co jakiś czas =/ O ten weekend, który miałam z Beatką zaplanowany już od półtora miesiąca.

no to się wgryzam...

Tego gołębia z obrączką. Pewnie to kot go zeżarł!...

Aniela umiera przy tym komentarzu, słysząc nieskrywaną złość na winowajcę, ale powstrzymując rechot kończy rozmowę...

To była jedna z konwersacji mojego pierwszego dnia w biurze numerów. Przez ponad miesiąc wakacyjnej pracy, wysłuchiwałam różnych historii i histerii. Nieraz umierałam ze śmiechu, częściej jednak ze złości. Czasem wracałam w nocy do domu i wyłam z bulwersacji nad głupotą Polaków...

c.d.n.

oldschool smietana

Zawsze trzeba, no! Bo czasem już mam takie bezproduktywne dni w pracy jak dzisiejszy, mimo że 9 dni pozostało do imprezy. Najlepiej było i tak, jak przyszli dziś goście z TVNu, a ja myślałam, że przyszli jacyś chłopcy po plakaty do rozwieszania:D Do tego całe biuro waliło gołąbkami, bo właśnie żeśmy jedli:D a ja jeszcze kończyłam żuć pomidora, no i jakoś ich tak przywitałam:P W ogóle, mamy bardzo czysto i przestrzennie w biurze - centralnie na środku stoi rower, po podłodze walają się plakaty i uloty,.Wrocław i ogólnie bieda. Nie wiem, gdzie ci ludzie są, ale tam ich nie było.

Chce mi się w chuj spać. I muszę napierdalać te ceny. Jak w sobotę nie zrobimy czegoś relaksującego, to będzie ciężko.

I ogólnie, zapomniałam wysłać numerów. A z rana było u mnie na chacie dwóch kominiarzy.. Kto wie, może to był mój dzień :D
~autonomia~~

2008-07-11 00:19:46 skomentuj (1)


piątek