O czym chcesz poczytać na blogach?

Biurka

Opowiadania Literanny

Karolina miała ochotę podejść do Damiana i oprzeć swoją głowę na jego ramieniu. To co ją powstrzymywało to lęk, że przytulając głowę do jego piersi, nie usłyszy bicia serca. Tego by nie zniosła.

-Zostanę…-wyszeptała, wydając wyrok na siebie. Nie miała po co wracać. Na co jej życie pełne strachu.

Damian nie krył radości, ukłonił się jej i wskazał dłonią drogę. Towarzyszył jej do samego biurka. Po drodze minęli skrytą w cieniu panią dyrektor. Zapatrzona w Damiana Karolina nie zauważyła błysku pereł, ale on puścił perskie oko. W końcu on i pani dyrektor uratowali skołataną duszę. Jeszcze jedno przerwane istnienie i regały mogą nie wytrzymać.

10:04, madri81
Link Dodaj komentarz »
Bibliotekarka III

..::Życie dziewczyny z XVII w, opisane w dzienniku, znalezionym w XXIwiecznym NY::..

Szafce, stwierdziła, że od dna, ma w środku jeszcze drewniane podwyższenie, jakby komuś nie chciało sięgać aż do poziomu podłogi. Obejrzała Biurko od drugiej strony i stwierdziła, że na samym dole ornamenty nieco się odznaczają. Miała wyćwiczone oko, w końcu na co dzień pracowała z zabytkami- była fachowcem. Ktoś niedoświadczony by tego nie dostrzegł. Otóż kwiaty, które powinny być częścią rzeźby, wydawały się być tylko doklejone później. ‘ Może ktoś uszkodził je, a potem oddał do rzemieślnika, aby je naprawił?’ Wzięła lupę i przyjrzała się bliźniaczej rzeźbie po drugiej stronie biurka. Wyglądała identycznie. I, Maria mogłaby przysiąc, że gdyby zostały poddane analizie, okazałoby się, że są zrobione z tego samego kawałka drzewa. Ale dlaczego ktoś kto robił tak doskonałe zdobienia, pomyliwszy się nie poprawił całego biurka, a tylko dokleił kwiatek? Za taką robotę płacono majątek, rzemieślnik miał za wiele do stracenia, żeby zepsuć swoje dzieło.
Wróciła do dziwnego ‘przyklejonego’ kwiatu. Pogładziła go delikatnie i spróbowała odczepić. Nie udało jej się, zresztą gdyby ciągnęła mocniej pewnie by go urwała. Oparła się o biurko i otarła pot z czoła. Starocie.

Na granicy życia i śmierci człowiek przypomina sobie wiele rzeczy... Wspomnienia Basi i Marka... - Onet.pl Blog

Go wzrokiem i odparł.
- Zapomnieć.

Basia weszła do toalety. Stanęła przed lustrem, które wisiało nad umywalka. Popatrzyła na nie. Znowu źle się czuła. Od paru ostatnich tygodni myślała, ze jej stan się poprawił, ale się myliła. Znowu była blada, a oczy miała zapuchnięte. Włączyła wodę i przemyła twarz. Ponownie spojrzała w lustro. Wyjęła z torebki kosmetyki i przypudrowała sobie twarz. Nie chciała, by jej koledzy zauważyli, ze dzieje się z nią coś złego.

Gdy tylko weszła powrotem do pokoju wpadła na Szczepana, który najwyraźniej gdzieś się śpieszył. Ominęła go i podeszła do biurka. Wsiadła na krześle i założyła nogę na nogę.
- Co robimy??- zapytała chłopaków, którzy mieli dosyć posępne miny.
- Nie wiem. Chyba powinniśmy zacząć od rozpatrzenia sprawy, którą prowadziła Anita zanim została porwana.- Odparł Adam.- Szczepan przyniósł nam akta tamtej sprawy.- Podał jej papierowa teczkę. Basia wzięła ją i przejrzała akta.
- Co my tu mamy.- Powiedziała- Wygląda na to, ze gang został rozbity kilka dni temu.
- To się zgadza.
- „Nie odnaleziono wszystkich członków gangu”- Przeczytała i rzuciła teczkę na biurko..- Najlepiej będzie jeśli odwiedzimy.

Jest zbrodnia,musi być i kara czyli historia Margaret Walsh. - Onet.pl Blog

-Szuakam James`a Parker`a.

-Miło mi-mężczyzna uśmiechnął się drwiąco,a jego towarzysz mu zawtórował-Ty pewnie jesteś Margaret Walsh?

-Tak,to ja.

-Świetnie.Tam jest Twoje biurko-wskazał ręką biurko po prawej stronie drzwi.

-To ja może już pójdę-odezwał się drugi mężczyzna.

-Tak będzie najlepiej-odpowiedziała złośliwie Margaret.

Kiedy zamknęły się z nim drzwi,Margaret zdjęła skórzaną kurtkę i powiesiła na oparciu krzesła.

-To są Twoje akta-Parker podszedła do jej biurka i położył na nim pokaźny stos akt.

-Nie,to są TWOJE akta,których JA nie mam zamiaru wypełniać...

-Teraz są Twoje.Czy tego chcesz,czy nie.A jak ich nie uzupełnisz,to...

-To co?!-przerwała mu Margaret ze złością-Grozisz mi?

-Ja tylko ostrzegam...-wycedził.

Mierzyli się teraz gniewnymi spojrzeniami.

Złowrogą ciszę przerwał dzwoniący telefon.

Parker chwycił słuchawkę,a Margaret oparła się o biurko i przewróciła oczami.

-Wydział.

Miłość to najpiękniejszy dar... - Onet.pl Blog

Napotkałoby kolano Uli, a może nawet i wyższą część jej dolnej kończyny, która spoczywała beztrosko na analizie kosztów nowej kolekcji Pshemko i była okryta wyjątkowo, jak na Ulę, oczywiście, krótką spódnicą.*
- O dziewiętnastej – odparł, nie odrywając wzroku od laptopa. - Wolał nie patrzeć na nią, bo jeszcze znów będzie musiał ją całować, a jakoś nie miał dzisiaj na to ochoty. Ostatnio jakoś się zmuszał, w końcu musiał się uwiarygodnić, ale nie sprawiało mu to specjalnej przyjemności. Ale nie miał wyjścia.

Ula, wyraźnie zawiedziona, że nawet na nią spojrzał, zsunęła się z biurka, nie próbując nawet ukryć rozczarowania.
- Masz tą analizę kosztów? - spytała chłodno.
- Nie zdążyłaś jej do końca zgnieść, na całe szczęście – powiedział, próbując najwyraźniej być zabawny, ale średnio mu to wyszło sądząc po jej minie.
Powstrzymując się od przewrócenia oczami, wstał i pocałował ją prosto w usta. Wiedział, że zaraz przestanie się dąsać. Spojrzała na niego maślanymi oczami, a on dodał tylko:
- Będę u ciebie o 18:30, ok?
Przytaknęła i zaczęła się wycofywać rakiem, niemalże potykając się o kanapę. Zauważył też lekki rumieniec wypływający na.

spank! czarne perły mojej wyobraźni...

- A jak myślisz? – odpowiedział pytaniem odwracając się. Kasia dostrzegła w jego oczach niemal zwierzęcy, wilczy błysk i zanim zdążyła zorientować się, co tak naprawdę się dzieje i chociaż spróbować ucieczki, dyrektor chwycił ją za rękę i wepchnął do pierwszej z brzegu klasy, uprzednio otwierając drzwi. Był silny, to Kaśka musiała przyznać, gdyż wepchnięta do sali upadła, wybijając sobie nadgarstek. Wykrzywiła twarz z bólu.
- Gdybyś była obecna na pierwszym treningu karate, wiedziałabyś, jak upadać, żeby nie zrobić sobie krzywdy – wycedził przez zęby podnosząc dziewczynę i wlokąc do biurka pod ścianą. Próbowała wyrywać się i opierać, ale on tylko szarpnął mocniej tak, że ponownie straciła równowagę.
- Wiedziałabyś też, jak utrzymać sztywną i mocną pozycję – dodał popychając ją na blat biurka. – Widzisz, ile tracisz nie chodząc na zajęcia? – zapytał ironicznie i nie czekając na odpowiedź lewą ręką przycisnął ją do blatu, a prawą zadarł spódniczkę, ściągnął majtki i zaczął okładać jej pupę mocnymi, siarczystymi klapsami. Kasia aż stęknęła. Była pod wrażeniem siły, którą dyrektor wydobywał jedynie ze swych rąk. Gdy jej pupa zaczęła pulsować i.