O czym chcesz poczytać na blogach?

Beauxbatons

WoHP Prof.Marvolo Snape

W Europie. Ta stara akademia od lat cieszy się dobrą opinią wśród czarodziejów. Warto też dodać, że Beauxbatons wbrew pozorom NIE jest żeńską szkołą- jej uczniami są zarówno dziewczęta jak i chłopcy.

    2)Zamek:
Jak to w świecie czarodziejów bywa, akademia znajduje się w starym, pięknym zamku, nazwanym Pałacem Beauxbatons. W przeciwieństwie do Hogwartu nie ma w nim ani zbroi, ani rzeźb.

    3)Dyrektor:
Madame Olimpia Maxime (półolbrzymka o oliwkowej cerze, czarnych oczach i wydatnym nosie)



    4)Szaty:
Uczniowie Beauxbatons noszą długie, bladoniebieskie szaty z niezwykle przyjemnego i pięknego materiału.

    5)Środek transportu:
Trzeba przyznać, że ta czarodziejska akademia ma naprawdę wyszukany transport. Uczniowie wraz ze swoją dyrektor, na większe wyprawy wyruszają w wielkiej (wielkości domu), niebieskiej karocy zaprzężonej w latające konie, które piją tylko niemieszaną whisky.

    6)Herb:
Herb Beauxbatons przedstawia dwie skrzyżowane różdżki, z których końców wytryskują trzy gwiazdki. (Beauxbatons, znaczy piękne różdżki)













Oto mój pamiętnik - Onet.pl Blog

Rozmyślałam wpatrując się tępo w kartki książki. Siedząc tak nie zauważyłam, że ktoś wszedł do środka. Zauważyłam tego kogoś dopiero, gdy zbliżył się do mnie powiedziawszy:
- Madle, coś się stało? - to była Hermiona. Spojrzałam na nią zastanawiając się czy jej to powiedzieć. W końcu wiele rzeczy mówiłam jej, ale oczywiście nie wszystko.
- Nic, Hermi. Tylko rozmyślam nad jutrzejszym dniem. - odparłam. Dziewczyna popatrzyła na mnie.
- Madle, powiedz, o co? - zażądała. Westchnęłam i odpowiedziałam:
- Chodzi o jutrzejszy wybór reprezentantów. - wyjaśniłam.
- Wiesz kto zostanie wybrany?... - spytała. Skinęłam głową. - ...Kto? - znowu westchnęłam i odpowiedziałam:
- Z Dumstrangu: Wiktor Krum. Z Beauxbatons: Fleur Delacur, a z Hogwartu: Cedrik Diggory... - dziewczynę to lekko zaskoczyło. Po chwili powiedziałam. - ...Pomimo, że jest przepis, że uczniowie 7 klasy mogą uczestniczyć w Turnieju to zostanie wybrany czwarty zawodnik. Niestety, ale będzie to Harry. - wyjaśniłam. Hermiona z wrażenia usiadła na łóżku.
- To... to niemożliwe! Przecież Harry ma 14 lat! Czara Ognia go nie dopuści do Turnieju! - zawołała.
- Wiem, Hermiono. Jednak pamiętasz co ci powiedziałam w pierwszej klasie, gdy przybyliśmy tu po raz pierwszy zaraz po tym jak rzuciłam na ciebie zaklęcie zaprzysiężenia? - spytałam siadając na krawędzi swojego łóżka. Dziewczyna kiwnęłam głową.
-.

♥♥Pokochać to największe ryzyko ze wszystkich♥♥ - Onet.pl Blog

Nic w czym mógłbyś mi pomóc ! -odparłam chłodno.

-No nie denerwuj się tak, bo ci zmarszczki wyskoczą ! - zaśmiał się. Spojrzałam w jego oczy. Były niebieskie, chłodne i mimo śmiechu chłopaka, dość smutne. Były wyjątkowo śliczne, mimo iż różniły się bardzo od oczów James'a w które mogłabym się wpatrywać godzinami. Oczy Rogacza miały przepiękny odcień brązu (orzechowo-czekoladowe) i biło z nich ciepło  oraz szczęście. Gdy chłopak chciał już odchodzić powiedziałam:

-Zaczekaj ! Przepraszam za moje zachowanie, ale coś mnie bardzo zasmuciło. Nazywam się Lily Evans i jestem z Gryfindoru, miło mi.

-Mi również. Ja jestem Shon Fribley i jestem Krukonem.

-Czy to nie ty przypadkiem jedziesz do Beauxbatons na konkurs eliksirów ?- zapytałam

-Tak . Niech zgadne ty też jedziesz ?

-No...e....tak. Przynajmniej będzie nam w dwójkę raźniej w innej szkole. W końcu mamy tam mieszkać przez 2 tygodnie.

-No masz rację. Może się przejdziemy na błonia ?- zapytał w powalającym uśmiechem.

Wstałam z posadzki z drobną pomocą Shon'a i udaliśmy się w stronę drzwi. Otwierając drzwi zimne powietrze otuliło mi twarz, a że miałam tylko cienki sweterek zrobiło mi się bardzo zimno.

-Masz, będzie ci cieplej - powiedział Shon podając mi swoją bluzę.

-Dzięki, jesteś bardzo miły.

Usiedliśmy pod wielkim, starym dębem, znajdującym się nad jeziorem. Wpatrywałam się w taflę jeziora, po czym.

"Dowcip to wykształcona bezczelność." [Arystoteles] - James Potter & the Company - Onet.pl Blog

Oni leżeli bezwładnie, bez ruchu, bezmyślnie na kanapach, fotelach i co tam jeszcze było pod ręką. Z tego odrętwienia wyrwał ich dopiero sygnał zbliżającej się kolacji: tabuny ludzi schodzących się do Pokoju Wspólnego i zmierzających do Wielkiej Sali z zamiarem wrzucenia czegoś na ząb. Słysząc tęskne nawoływania swoich wygłodniałych brzuchów, podążyli za tłumem.Usiedli na swoich miejscach i już mieli nakładać sobie jajecznicę na bekonie, gdy nagle ze swojego

miejsca wstał Dumbledore.
- Moi drodzy! Zanim zabierzecie się za pochłanianie tych pyszności, zajmę wam chwilkę - Siwowłosy staruszek odchrząknął i zaczął mówić - Otóż, jak wielu z was wie, co jakiś czas razem z Akademią Magii Beauxbatons składamy sobie okolicznościowe, uprzejme wizyty. No więc właśnie w tym roku mamy zaszczyt gościć w Hogwarcie piętnaścioro uczniów z Francji wraz z ich opiekunem. Przybędą pojutrze i, nie ukrywam, liczę na ich miłe przyjęcie. We wtorek lekcje będą skrócone, abyście mogli zebrać się na dziedzińcu szkoły i powitać naszych gości. Dziękuję za uwagę. Smacznego.
Już w trakcie mowy Dumbledore'a rozległy się szepty oraz ciche komentarze i zanim dyrektor usiadł szepty te urosły niemalże do krzyków.
- O rany! Dziewczyny, może przyjadą wreszcie jacyś przystojni panowie, co? - Kim zwróciła się do swoich przyjaciółek nie zwracając uwagi na oburzone miny swojego chłopaka i jego najlepszego kumpla, którzy nie mogli.