O czym chcesz poczytać na blogach?

Batoniki

| Tokio Hotel opowiadanie |

Z Jess, ale nie mogłam pozwolić na ich takie bliskie kontakty... Kiedyś Bill powiedział, że Jess jest jego prawdziwą miłością i że nie pozwoli ani Tomowi ani mi zniszczyć i odebrać mu tego uczucia. Bardzo szybko się jednak odkochał...? A może się nie odkochał? Może ja byłam tylko zabawką, żeby zapomnieć o tym, że Jess go zlała, na całej długości i szerokości jak wodę z wiaderka po wymyciu podłogi? Jaka ja byłam naiwna... Jaka głupia!
-Niki... Co jest? - Po chwili w kuchni pojawiła się moja siostra i Lily. Usiadły przy stole i patrzyły na mnie wyczekująco i pytająco zarazem. Aż je ściskało z ciekawości.
-Pokłóciłam się z Billem. O batoniki, a właściwie od batoników się zaczęło. Bo spotkał się z Jess, zadzwoniła do niego, że ma poważny problem no i się z nią spotkał i powiedziała mu o tych Twoich batonikach Jul... No i Bill się na mnie wściekł. Powiedział, że nie wiedział, że ty i ja jesteśmy takimi pustymi laskami, dla których liczy się rozmiar spódnicy, że potrafimy zrobić takie chamskie rzeczy tylko po to, żeby wychaczyć kolesia... Że tak naprawdę to obie jesteśmy beznadziejne...
-Wszystko się ułoży, porozmawiasz z nim, Niki, przecież nie można tak od razu wszystkiego przekreślić... - Lily miała chyba coś mądrego do powiedzenia, ale niestety moja sis, przerwała jej.

MEG

Na mnie "Basia"!!!

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> 

O ja! Głupia!!! Chciał mnie zabrać na giełdę! Chciał ze mną samochód kupować!!! A ja nawet nie pamiętam, co mu odpowiedziałam!!! Ale wiem jedno, że nie jadę na giełdę.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> 

Samochód to nie batonik. Na pewno nie.

I mogłabym kolor wybrać...:)

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> 

Ech...

Okropna jestm. Na samochody reaguje lepiej niż na batoniki.

rozterki-emmy-pix.blog

Razem z przyjaciółką odchudzaniową wybrałyśmy się na peryferia miasta do konsultantki DC. Postanowiłyśmy na początek wypróbować smaki diety, a dopiero później zaopatrzyć się na dłużej.

Plany:
3xtygodnie samej Diety Cambridge (3 saszetki dziennie lub 2 saszetki + batonik DC)
1xtydzień diety 2xDC +normalny posiłek
1xtydzień diety 1xDC + 2xnormalny posiłek
Na koniec dieta 1000kcal.

Kupiłyśmy:

Napoje:
2x czekoladowy
2x cappuchino
2x wanilia
1x owoce leśne
1x truskawkowy

Zupy:
1x pomidorowa
1x jarzynowa
1x żurek
1x grzybowa

Batoniki:
2x owoce leśne
2x jabłkowy
1x czekoladowy
1x pomidorowy z oregano
1x morelowy

oraz 2x makaron

START -> Środa 26 lipca"


A to już moja notka:
Dzisiaj rano (tak wiem, przytyłam): 65,8kg

Śniadanie:

Koktajl czekoladowy.

Mniaaam. Dodałam sobie 200ml zimnej wody zamiast 227, było ciut gęściejsze. Smaczne, sycące, zjadłam z przyjemnością.


Obiad:

Zupa pomidorowa



Zrobiłam pół na pół, pół torebki zupy i pół torebki makaronu (Cambridge). Do tego dużo pietruszki. Pycha,.

{LoveVampires} Pokochać wampira! - bloog.pl

Godziny samotności. Sam na sam. Tylko ja i . . . Dymitr? - usłyszałam jego głos za sobą
 - Mogę się dosiąść? - spytał
- Jeżeli musisz- odpowiedziałam bezbarwnie. Moja chwila samotności ulotniła się jak poranna mgła w letnich promieniach słońca.

   Chłopak usiadł na przeciwko mnie. Popatrzyłam na niego. I od samego patrzenia odechciało mi się jeść. Poczułam się jak obżartuch. Oczywiście nie miałam problemu z waga. Chciałam schudnąć jeszcze z dwa kilo jednak nie miałam silnej woli, a kiedy patrzyłam na jego idealną budowę ciała chciało mi się nade mną płakać. Odsunęłam tacę z jogurtem i batonikiem i wypiłam sam sok.
- Nie jesteś głodna? - spytał spoglądając na tacę
- Odechciało mi się- odezwałam się popijając sok
- Mieszkasz w  Fort Pierre? - spytał
- Tak. A ty?
- W starej posiadłości moich rodziców. Kilka kilometrów za miastem.
- Więc widzę, że nasze okolice nie są ci całkiem obce?
- Można tak ująć.
- No to fajnie. Więc nie potrzebujesz mojej pomocy. Na pewno znajdziesz tutaj wielu przyjaciół. Wystarczy że zapiszesz się do drużyny futbolowej. Z twoją sylwetką i pewnie zdolnościami będziesz ulubieńcem wszystkich cheerleaderek. Czego ci bardzo życzę. No to myślę, że to.

Wolfer's Empire - Onet.pl Blog

Zastanawiało mnie tylko, skąd wezmę jakieś pożywienie. Może jakiś krzaczek z jagodami, albo jabłonka rosnąca w samym środku lasu. Jaki ja byłem głupi, żywiąc się złudną nadzieją, kiedy powinienem przyswajać proteiny, a nie wyimaginowane obrazy pokarmu, darowanego przez wyobraźnię. Jedynym praktycznym sposobem na zdobycie jedzenia, wydawało się polowanie. Tylko na co miałem zapolować i przy użyciu jakich narzędzi?!

Przekląłem w duchu tą całą, pożal się Boże, sytuację. Taki mieszczuch do szpiku kości, jak ja, miałby zapolować na jakąś zwierzynę, kiedy jedynym sposobem na zdobycie pokarmu, jaki znałem, było pójście do sklepu pod blokiem. Cholera! Kolejny sygnał od żołądka.

Nagle moja towarzyszka wcisnęła mi w dłoń batonik. Przestudiowałem wnikliwie napisy na foliowy opakowaniu. „Batonik proteinowy”, a na odwrocie krótka notka – „Zapewnia zapas energii na 16 godzin”. Pod spodem wypisano składniki tegoż tajemniczego maleństwa. Zastanawiałem się tylko, jakim cudem mam się najeść małym batonikiem, będąc umierającym z głodu, i co najciekawsze, jakim cudem miało toto starczyć na.