O czym chcesz poczytać na blogach?

Baroness

Pana Ibisa ogląd rzeczywistości

Wszystkie jej zakamarki. Z punktu widzenia inwestycji w przyszłość było to słuszne. Myślę bezczelnie, że niewielu taksówkarzy zna te wszystkie ulice lepiej ode mnie. Mało kto ma sieć komunikacyjną w głowie. Ja mam. Jest oczywiście druga strona medalu, bo problem polega na tym, że to pragnienie we mnie nie wygasło ani na jotę. Co uważam za lekko szalone.

A więc wanderlust. Budzę się czasem i czuję jak burzy się we mnie krew. Uciekam wtedy od wszystkiego i włóczę się po mieście z muzyką i aparatem. Wsiadam o dowolnej godzinie w autobus i wiozę się sam nie wiem gdzie. To zresztą nieważne. Liczy się puls serca łomoczącego w jednostajnym rytmie utworu Baroness. Świat się zmienia, godziny obracają w dni, a dni w lata i ja wciąż tłukę się po całym mieście goniąc sam nie wiedząc za czym.

Czasami gdy rzeczywistość przyciśnie mocniej, uciekam nawet od tego. Wiozę się gdzieś daleko poza miasto, na zapuszczone w podwarszawskich wsiach przystanki. Obieram najmniej uczęszczany szlak i zapuszczam się po lasach i polach strasząc swym wyglądem. Idę tak długo aż ból w nogach staje się nieznośny albo doskwiera mi przykre pragnienie. Wawerska wydma, nadwiślański wał, izabeliński dukt… Nieważne. Droga prowadzi mnie aż otrzeźwieję orientując się po 3 godzinach, że jestem o kilometry od cywilizacji..

Middle Ages - Onet.pl Blog

- Dziękuję cesarzowo! To wiele dla mnie znaczy – powiedział baron i pobiegł przez korytarz.

Creme dela Creme (00:03)
0 komentarzy
Rozdział X

- Mój Boże! Co za nieczysta dusza mieszkała w tej komnacie? – cesarzowa nie mogła wyjść ze zdumienia.

- Ciotka króla – odpowiedział Piotr – chyba była opętana.

- Ach tak, baronessa Malaghrit. Na dworach krążyło o niej wiele plotek. Wszyscy myśleli, że została.

zygmundgnat blog

Na balu?
Siostry i bracia zarżnięte...
Jest Matką, moją ukochaną Hekate....
Krew? Skąd krew....nie dostałam żadnego ciosu....
Zabiją mnie, co za różnica, może już mnie zabili? Teatralny gest pogody... Jedyny wybacz mi....
Misja Królowej...
- Joanno... – powiedziała. - Nie zabiję cię...
Zabij mnie ty kurwo, ty przeklęta wiedźmo!!! I tak już nie żyję!
Nie byłam w stanie nic powiedzieć.
- Przestałaś już być sobą, udasz się w to miejsce – podała mi mapę, która upadła w błoto, deszcze zacinał w moje ciało utrzymując mnie przy zmysłach.... – Jesteś Joanną Sybille, pomniejszą baronessą. Pamiętaj – nie możesz już mi zaszkodzić, nie chcę cię widzieć na dworze, nikogo nie poprosisz o pomoc, nie masz już szans, zawiodłaś. – mówiła z zupełnym chłodem.
- Ty kurwo...- wyszeptałam.... Jej wzrok...taki pusty... - Ty żmijo....
Ktoś kopnął mnie w brzuch, zwinęłam się...Krew pociekła mi z ust...Krew!! Moje dziecko!!
- Przestańcie. Weźmiecie ją w miejsce zaznaczone na mapie. Niech nic jej się nie stanie, nie ważcie jej się tknąć. – zwróciła się do najemników...


Spędziłam tam wiele lat. Przeszło dziesięć. Joanna Sybille. Pomniejsza baronessa, której życiem jest dworek i.

nie to mniejsce, nie ten czas ... nie ma mnie TUTAJ

Przemija zima zła,
Rozpoczniemy znów na nowo nasze słodkie trulla-la!
Trulla, trulla, trulla, trulla, trulla, trulla, trulla-la!
Rozpoczniemy, ach, na nowo, nasze słodkie trulla - la!

Dziś widziałem - to nie farsa, dość już mamy takich fars -
Jak jamniczek twój zamarzał, "siusiu" krzyczał, łkał i marzł,
Więc go wziąłem na rączyny, otuliłem w ciepły puch,
O, jamniczku mój jedyny, wycierpiałeś się za dwóch...
Na pierś moją marmurową chodź jamniczku, gdy ci źle,
A ty właśnie, baronowo, swym jamniczkiem zowiesz mnie.

Czemu dni wesołe nie są, czemu z oka płynie łza?
Cierpliwości, baronesso, jeszcze miesiąc, jeszcze dwa,
A powrócą nasze święta, jak najprędzej, pragnąłbym,
Szał zmysłowy się rozpęta! Huknie harfa - rym cym cym!
I pochłonie przepych kanap purpurowe serca dwa,
W górę uszy, ukochana! Trulla, trulla, trulla-la!”



a tu wiosna juz...
nie ma Cię.
cicho wszędzie.
nie rozległo się wesołe trulla, trulla, trulla-la...
pustka, przepaść, dół.
robię wszystko, by zapomnieć, ale nie...
nie da się.
w końcu sam człowiek nie może być.



***
Ale chyba dzięki bizunowi choć an chwilkę mam lepszy humor :) Dzięki.

Blog PatrzNaPrawo

Lub raczej Młode Damy i polityka (bo z takimi z racji swego wieku mam najwięcej do czynienia) to niezwykle ciekawe połączenie, z którym wiąże się wiele moich przemyśleń. Na przykład takie, że w praktyce ten stosunek występuje tylko po jednej stronie sceny politycznej (tej dla której szacunku nie ma druga strona a ona sama dla drugiej ma)- po drugiej stronie takie połączenie rzadko występuje a jeśli nawet to jest doktrynalnie sprzeczne.. Bo przecież kobieta, które przyjmuje konserwatywny punkt widzenia w jego klasycznym ujęciu powinna odciąć się od polityki uznając, że jest to miejsce przewidziane dla mężczyzn. Wielce Honorowa Margaret Hilda Baronessa Thatcher, czy Dr. Condoleezza Rice to jednak przykład no to, że kobiety po prawej stronie sceny mogą dokonywać rzeczy wielkich (Margaret Thatcher) i nawet nie wyglądają tam źle (Condoleezza Rice). Oczywiście te dwa nazwiska w jednym miejscu wyglądają mniej więcej tak jak przy przykładzie sławnego Polaka podawać nazwisko Karola Wojtyły tuż obok Mateusza Kusznierewicza ale to zabieg konieczny ze względu na małą liczbę dobrych przykładów.
    Kobieta gdy zaczyna brać udział w polityce to najczęściej wybiera dla siebie miejsce gdzieś pośród wojujących feministek – nie wiem czy wynika to z czystej żądzy sławy czy.