O czym chcesz poczytać na blogach?

Baobab

Marcin Wroński: niedziennik autora

Placu w 1940 r. Na drugim planie widoczne jeszcze ślady bombardowania Lublina we wrześniu 1939. (fot. Ośrodek Brama Grodzka – Teatr NN)
Baobab i plac Litewski z dachu poczty w 1941 r. Nigdy tu nie było tak porządnie i bezpłciowo jak za Niemca. (fot. Ośrodek Brama Grodzka – Teatr NN)

Jak napisałem w „Wojnie pomnikowej”, pierwszym monumentem był obelisk Unii Lubelskiej (XVI w.), drugim nieistniejący już carski sobór (2. poł. XIX), a trzecim… trzecim – co przegapiłem – właśnie Baobab, zresztą też pomnik, tyle że przyrody. Drzewo rosło sobie już w czasach, gdy na placu trzej bojowcy zastrzelili komisarza Sachsa. Przeżyło cara, dwie wojny, okupację i PRL. A kolejne pokolenia młodych lublinianek i lublinian spotykają się nie „Pod Papugami”, jak życzyłby sobie Czesław Niemen i właściciele owej knajpy, ale właśnie pod Baobabem. Gdyby przeprowadzić sondę uliczną ze znajomości obiektów na placu Litewskim, Baobab zapewne wygrałby nawet z marszałkiem Piłsudskim. I nic dziwnego, bo to jest nasze własne drzewo. Urosło tu, bo tak mu wypadło, choć do polityki jakoś nigdy nie miało głowy.

To Tylko Chwila:)

2007-03-11 Pewnego dnia człowiek, który szukał szczęścia wpadł na pomysł.
- Bóg musi mieć receptę na szczęście. Idę do niego - powiedział.
Szedł wiele dni aż napotkał lwa.
- Hej człowieku! Dokąd pędzisz? -zapytał lew.
- Idę do boga po receptę na szczęście - odpowiedział człowiek.
- Poczekaj, mam małą prośbę - rzekł lew. - Straciłem apetyt. Spytaj go, co mam zrobić.
- Spytam go - odparł człowiek i podążył dalej.
Szedł, aż napotkał usychający baobab.
- Człowieku - rzekł baobab. - Coś wielkiego uwiera mnie pod korzeniami. Usycham! Wybaw mnie od cierpienia!
- Kiedy nie mogę - odrzekł człowiek.
- Idę do boga po receptę na szczęście - powiedział i odszedł.
Goniło go błaganie baobabu:
- Spytaj boga, co mam zrobić...
Człowiek szedł dalej, aż napotkał piękną dziewczynę. Dziewczyna płakała. Gdy go spostrzegła, zawołała:
- Mógłbyś mi pomóc? Szukam męża, bo już wkrótce będę stara!
- Nic z tego. Idę do boga po receptę na szczęście. Przede mną długa droga - wymamrotał człowiek i.

Ciszę rozdarł krzyk noża wbijanego w serce - Onet.pl Blog

.

.

"Potem nawet ciemność ginie..."

.

.

.

Przepraszam...

Lilith (20:33)
2 ziarenka piasku

12 maja 2006
lekko i przyjemnie

Odskocznia od ważnych spraw... Coś lekkiego i przyjemnego:

 

http://www.republika.pl/hermenegilde/inne/finski.html

 

Ile czasu słuchaliście? Hehe ;)

Lilith (21:15)
11 czarnych piór Anioła

01 maja 2006
ziarno baobabu

wiatrakiisikorki`s blog * www.wiatrakiisikorki.blog4u.pl

Rodziców z należytym szacunkiem i zrobić po swojemu.W końcu...
czytaj więcej

wiatrak 30/09/2007 20:36:52 [komentarzy 0] Komentuj

zakupy

czasami człowiek ma wrażenie, że wychodzi zza kupy rzeczy zbędnych, aby nabyć w ogólnie dostępnych punktach te potrzebne. A niech to !!! z mojej ostatniej wyprawy do miasta w tym celu tylko śmiech pozostał. ... Ilu znasz ludzi, którzy daliby sprzedającej kasztana? to taka subtelna i głośno wyrażona złota myśl domowników /W każdym razie ode mnie...
czytaj więcej

wiatrak 30/09/2007 20:17:45 [komentarzy 0] Komentuj

czy baobaby są na A

no cóż moi drodzy, tym razem będą to rozważania literackie. Jak wiadomo baobaby porosły planetę Małego Księcia, i kłopot z nmi był niewąski, choć nie nasz, no ale na drodze współczucia...baobab może nazywać się Kraków, w końcu nazwa to sprawa umowy, a jednak jest to drzewo na A. Czy baobab czy też nie nazywa sie adansonia i wygląda jakby ktoś...
czytaj więcej

wiatrak 24/09/2007 20:58:40 [komentarzy 0] Komentuj

ortografia

no cóż, wyrazy niecenzuralne też należy pisać z zasadami, bo upierdliwa pani polonistka wytknie ci błędy popełnione w miejscu.

przypadkowo.blog

España es la campeóna del mundo! ;-)
I bardzo dobrze :-)
A ja, wyjątkowo wizytując dzis sklep z artkułami wnętrzarskimi (sic!) spośród kubków z japońskimi znakami symbolizującymi miłość, szczęście albo harmonię zupełnie odruchowo wybrałam ten ostatni. Najwidoczniej znak czasów :-) I to dosłownie!

Jest ciemna noc, zaliczyliśmy z Kubu spacer po moście, a teraz słucham z Mruniem (na ochłodę) skandynawskiej muzyki:

skomentuj (1)

Panteon Rococo, Regina Spektor i potrzeba zobaczenia baobabu 2010-07-13 22:11:50

Znalazłam coś mocno dziwnego. Hiszpańska muzyka, choć gdyby ją np. opisać jak perfumy, to nutę bazową - i owszem - miałaby hiszpańską, bo w końcu to ten język, ale nutę serca bardziej słowiańską jednak :-) a może jeszcze inaczej :-) strasznie pokręcona w każdym razie:



A z Reginą sprawa ma się tak: znalazłam ją, kiedy szukałam w sieci zdjęcia baobabu (no nie mam za oknem, a miałam wielką potrzebę zobaczenia akurat baobabu; czasem tak jest, że jakieś słowo albo zjawisko człowieka prześladuje, przynajmniej mi się tak zdarza). Przy.

babolandia

00:26, mkijak
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 października 2009
BaoBab ;P

The baobabs are deciduous trees, without leaves for many months. That is an explanation to the common name "upside down tree". /www.baobabs.com/

drzewo odwrócone, przewrotne. z dystansem do siebie - i nazwa i roślina! gładka kora, piękne kwiaty. rośnie wszędzie (zaszczepienie idei ?:))

BaoBab. BaoBaby (czytaj jak "dziecko" z ang.), BaoBabunie, BaoMamy :) coraz bardziej mi się podoba, ma potencjał.

02:56, mkijak
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 października 2009
po przejściach (czytaj: trening interpersonalny)

kobieta po przejściach. tak generalnie mogę o sobie powiedzieć w tej chwili. dochodzę do siebie. miałam przejście. takie.

My sun is kurde broken...

Szukać na pustyni szalonego naukowca (pracodawcy naszego „kilera” już dawno przestali odróżniać fakty od hipotez). Grupa za którą idzie od kilku dni nie wydaje się być lepiej zorientowana w terenie niż on, ale przynajmniej zapewnia rozrywkę. Przez pierwsze dwa dni, zbierał po nich niedopałki jakichś dziwnych petów, nie smakowały mu, ale piasek robił się po nich bardziej kolorowy.

 

Fatamorgana? Nie… tu, pośrodku pustynnej pustki rośnie wielkie drzewo, baobab, jak zdołał przetrwać w tych warunkach pozostanie zagadką. Przy tym drzewie nieoczekiwanie spotykają się wszyscy nasi bohaterowie.

Rastafarianie, biały niedźwiedź, płatny morderca, wspólnie padają na piasek w cieniu wielkiej korony. To drzewo jest ich ratunkiem i wybawicielem, musi mieć dostęp do wody, znajdą ją, jego liście i kora wydają się jadalne, nikt nie będzie się długo wahać żeby spróbować, przeżyją jeszcze trochę, to jedno się liczy.