O czym chcesz poczytać na blogach?

Azteka

fizgal - Kobieta, nawet gdy naga, jest piękna


Ralf Rduch in artodyssey1.blogspot.com & slide.com & ralf-rduch.de

Tagi: artodyssey1
00:49, fg2002 , Dziewczyny
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 stycznia 2012
Łachmaniarzy tu nie wpuszczają


Louis Treserra  in artodyssey1.blogspot.com & treserras-berit.com  &  Ralf Rduch in artodyssey1.blogspot.com & slide.com & ralf-rduch.de

Tagi: artodyssey1
18:31, fg2002 , Dziewczyny
Link Dodaj komentarz »
Hormony 2012

Iveta by Aztek Santiago 



Ralf Rduch in.

Nowy Slumberland

Jego ciało przy swojej nodze. Pilnując się, by nie otworzyć oczu, dotknął psa, poszukał karku i tam znalazł smycz.
– Prowadź! – powiedział cicho. Pies ruszył, pociągając go za sobą. Minęli drzwi. Na szczęście wiedział, kiedy na korytarzu zaczynają się schody, bo pies w żaden sposób go o nich nie uprzedził. Zatrzymali się na dole, przy drzwiach wyjściowych. No tak, przecież mi nie otworzy – uświadomił sobie, po omacku znajdując zasuwkę.
– Na pewno wiesz, gdzie iść? – zapytał, tak jakby mógł oczekiwać od psa odpowiedzi. Zwierzę prowadziło go dalej.
– Będę na ciebie wołał Aztek, dobra? Aztek? Albo Chinina. Podoba ci się Chinina?
Od jakiegoś czasu szli chodnikiem, słyszał przejeżdżające ulicą samochody. Pies nagle zatrzymał się, delikatnie zastawił mu drogę. Domyślił się, że stanęli na przejściu dla pieszych.
– Może Ministrant? Chociaż, nie wiem, czy to wypada – stali już od dłuższego czasu, powoli zaczynało to być nużące. Co chwilę ktoś go potrącał, ocierał się o niego płaszczem, omijał z prychnięciem, sykiem oburzenia.
– Na pewno potrafisz przechodzić przez ulicę, Aztek?
Pies ruszył gwałtownie przed siebie. Utrzymanie go na smyczy.

...Są rzeczy, których sobie nawet nie wyobrażałeś...

MOJA RÓŻDŻKA I LUSTERKO.
- Jakbyś usiadł, zdjąłbym Ci trawę z twarzy – stwierdził Lunio – ale jak nie chcesz siąść to trudno. Mogę ci rozgwiazdę na czoło przylepić, będzie się ładnie komponowała.
- Aha i nie masz żadnej randki z Evans. Z Evans to mamy porachunki, ale dobudzić cię nie szło, panie kapitanie od siedmiu boleści.
- Eee.. – zacząłem nieśmiało – potrzebna nam nowa łódka. Statek znaczy się.
- Ale mnie łeb boli – stwierdził Rogaty, kiedy Lunio zdjął mu już trawę z twarzy.
- Bywa. Ciesz się, że ci nie wyrosła dodatkowa głowa, z Aztekami nigdy nie wiadomo. – stwierdził Łapek i wyciągnął jakąś książkę z półki.
- ŁAP! – rzucił ją we mnie.
- AUUU! – tomisko strzeliło mnie prosto w czoło. – BOLAŁO!
- BO MIAŁO! – zdenerwował się Łapa. - Bądź raz pożyteczny i znajdź zaklęcie, które wyciągnie tą łajbę z otchłani oceanu hogwarckiego, bo na wyczarowanie nowej, chyba nie starczy Rogatemu siły.
Pochyliłem się nad książką. Choroba wie, jak to znaleźć, to paskudztwo ma chyba z dziesięć tysięcy stron. Postanowiłem zdać się na szczęście, chociaż zazwyczaj mam pecha..

Magic Theatre… and not just my mind.

Oczyma w granacie
kiwając powiekami, machając nóżkami i ściskając w rączkach ciało matki
zburzyła moje serce okute przejęciem

Tak malutka, tak drobna, delikatna i czuła
w lekkim oddechu z szybkim biciem serca
nieograniczonej miłości w ograniczonym niewielkim ciele

Urodziła się Maria, Marysia.
Moja córka. Dar Niebios, Tego, Który Jest.
Po raz kolejny dał mi znać – Memento Vivere.
…………………………………………………………

480 lat wcześniej Aztekowi św. Juanowi Diego Cuauhtlatoatzinowi na wzgórzu Tepeyac objawiła się Matka Boża z Guadalupe…
…………………………………………………………