O czym chcesz poczytać na blogach?

Autokary

.:Samotnosć:.

I nic nie napisałam, a w dodatku miałam gorączkę 38 stopniową, bo po powrocie do domu sobie mierzyłam temperaturę. Później jak już byłam w domu, nie miałam zbytnio co robić. W dodatku o mało co nogi bym nie skręciła i to w domu! No i w dodatku się wtedy przeziębiłam i musiałam cały dzień przesiedzieć w domu. To było zamulenie do kwadratu. Ale za to następnego dnia się nie nudziłam :) Tak więc następnego dnia miał być kulig do Kowali, a ja z Sopelkiem nie mogłyśmy na ten kulig jechać, więc postanowiłyśmy, że pójdziemy tylko odprowadzić Bereta (bo Beret jechał) i zobaczyć jak inni się śmiesznie poubierali, ale niestety nie zdążyłyśmy, bo już autokar odjeżdżał, a wszyscy byli już w środku. Potem wróciłyśmy do domu. Ja przez jakiś czas oglądałam STUDNIÓWKI 2006 i miałam polewkę z kilku osób :D:D a szczególnie z takiej jednej osoby. Później miałam jechać z mamą i bratem do moich sióstr ciotecznych. Nie miałam zbytnio ochoty tam jechać, ale w końcu się ubrałam no i poszliśmy do samochodu. No i odpalamy, a tu zonk nie chce się odpalić :D na moją korzyść. No i potem mama poszła po tatę, a my wróciliśmy do domu. Tacie się jakoś udało odpalić, więc moja mama pojechała z moim bratem, bo mi się już nie chciało wychodzić i nie miałam jakoś ochoty tam jechać. Później tak już wieczorkiem.

Welcome to Humanoid City - Onet.pl Blog

On nie możne się skopić i myśleć o imprezkach i panienkach . ja to się cieszyłem że nareszcie do domu i wgl. a ten tylko i cały czas imprezy , sex , panienki.
Wkurza mnie ten dzieciak i on niby ma już 20lat? no nie wierze serio , jakby nie był moim bratem i to bliźniakiem to bym w to nie uwierzył . Dobra bo strasznie się rozpisuje hehehe ale bardzo dziękuje ze mi poprawiłeś nastrój :)" .
Odpisałem Billowi "No tak też bym nie myślał że Tom jest takim sex-holikiem, ale trudno może kiedyś zmądrzeje hehehe może jak serio się zakocha i pozna wspaniałą dziewczynę tez myśląca o tym samym co on hehehe xDDD "

Usłyszałem że Kierowca skreca i zatrzymuje autokar .

/Kierowaca/ - No to zatrzymujemy sie na stacji by zatankować autokar i możecie wyjść do sklepu czy co tam ale za 10min wróczcie .

Wysłałem wiadomość do Billa , wstałem z łózka i ubrałem kurtkę , buty i czapkę.
Andy tak samo , dziewczyny już były na dworze .

/Ann/ - Mmm ale tu pieknie <sturczyła mnie i się śmieje> Arti no weź chodź ty leniu .
/Ja/ - No wiesz co? zaraz cie dognie <zacząłem gonić Ann> hahahahaha już prawie cie mam <skoczyłem na nią i razem się wywaliliśmy >
/Ann/ - Ał to bolało będziesz mnie masował !!! hahaha <zaczęła się śmiać i mnie łaskotać >
/Ja/ - Nie nie nie nie.

i scream into the night for you...


Chcialam jeszcze podziękować tym osobom, które piszą mi na gg, że podoba im się moje opowiadanie (;
To naprawdę miłe. (;

Notka może być pod koniec troszkę nudnawa, ale cóż. (;
Zapraszam do czytania. (;



Tytuł: ‘Jakoś nie mieliśmy okazji porozmawiać… sam… na sam.’

Ulicami Niemiec jechały dwa busy. Jeden tour-bus Tokio Hotel, a drugi zwykły biały bus Abunee.
W tym drugim było dość głośno. Nicole, Max i Martin zawzięcie o czymś rozmawiali, a Adam prowadził pojazd rozmawiając z Sawyerem. Na jednym z siedzeń niespokojnie spała złotowłosa dziewczyna.
Autokar wjechał w uliczną dziurę, co spowodowało wstrząs całym pojazdem. Japonka otworzyła oczy i rozejrzała się wokół. Poczuła lekki ból głowy, spowodowanym wczorajszym wypadem do clubu. Wstała z zamiarem przejrzenia się w lustrze.
- Nasza księżniczka wstała. – zaśmiał się Martin.
- No patrz, Bill mówił prawdę, ładnie jej w tej kurtce. – dodał Max. Yumi spojrzała na to, co miała na sobie.
-No tak. – przeszło jej przez myśl. - Zabrałam mu kurtkę…
- No, co tak patrzysz? – spytała Nicole podając jej lusterko. Dziewczyna spojrzała w swoje odbicie.
- Fuck.. – mruknęła. Miała.

Panna van Camp


- A! Do Innsbruck’a. Tam na miejscu będzie czekał na panienkę ojciec.- To jego ‘panienka’ zaczęło mnie drażnić.
- A jak go rozpoznam?
- Oto proszę się nie martwić- uśmiechnął się dziwnie.- No niech panie...
- Proszę ostrożnie z tymi walizkami!- Wrzasnęłam na kierowcę, który upychał moje walizki do bagażnika. Mężczyzna spojrzał na mnie spode łba, co zignorowałam.
- Miło- to słowo ciężko przeszło mi przez gardło dziwnie spoglądając przy tym na obszernego guza nabitego przeze mnie- było poznać. Do widzenia- podkreśliłam ostatnie słowa i zaciągając kaptur na twarz udałam się w kierunku wejścia do autokaru.
- O!- Dało się usłyszeć za mną krzyk pana Czesława. Odwróciłam się do niego przodem.- Byłbym zapomniał- podszedł do mnie grzebiąc w kieszeni i tajemniczo rozglądając się dookoła. Jakby spodziewał się zagrożenia. Oj tak, kierowca wyglądał podejrzanie, a zwłaszcza jego potterowskie okulary na nosie. Zachichotałam pod nosem. - Oto od panienki ciotki. Szczęśliwej podróży!- Wręczył mi kopertę i po wykonaniu kilku machnięć dłonią w na pożegnanie odszedł. Chwilę stałam i obserwowałam jak pan Czesław Doniewicz znika między pasażerami, którzy obficie opuszczali dopiero co przybyły autobus.
Szczęśliwa podróż u boku żałosnych.