O czym chcesz poczytać na blogach?

Autobusy

magduandpeter | e-blogi.pl

Od stylu starszych klimatycznych winiarni. Ale to już kwestia gustu.

Z Mendozy wyjechaliśmy w środę. Od właścicielki mieszkania dostaliśmy w prezencie wielkanocne czekoladowe figurki, które, miejscowym zwyczajem, wypełnione były mieszanką mniejszych cukierków. Plan zakładał, że jedziemy na północ aż do Jujuy, skąd przejedziemy do Chile, aby obejrzeć Atacamę, a po drodze zahaczymy o pobliski San Juan, gdzie mieszka znajoma Petera z czasów wolontariatu w Hiszpanii. Dojechanie do San Juan poszło łatwo. I na tym się skończyło.

W mieście okazało się, że nie tylko nie ma już biletów do Jujuy ani Salty na pasującą nam datę, ale w ogóle autobusy do tych miast są koszmarnie drogie. Fakt faktem, że autobusy w Argentynie są luksusowe, niemniej chilijskie wcale nie są gorsze, a za to kosztują o wiele mniej. Bardziej opłacało nam się wrócić przez Mendozę do Santiago i stamtąd jechać na północ niż zrobić krótszą trasę, ale całą po argentyńskiej stronie Andów. Nie bardzo uśmiechało nam się powtarzać tę samą drogę i jechać dodatkowe kilkaset kilometrów po to, żeby dojechać te pół dnia wcześniej. Zdecydowaliśmy się poczekać dwa dodatkowe dni na autobus do La Serena, chilijskiego miasta położonego mniej-więcej na wysokości San Juan, i stamtąd jechać w kierunku Atacamy.

San.

PODRÓŻOHOLICZKA

Powrót i zobaczyć coś jeszcze.

Kolejna możliwość to powrót wygodnym, komfortowym autobusem, co prawda spędzając w nim ponad 30 godzin!!!, ale nie martwiąc się o nic. Zagwarantowane było nie tylko dostarczenie do domu bez żadnych przesiadek, ale również posiłki w czasie podróży.

A może poddać się przygodzie i wybrać podróż, bardziej samodzielną i co istotne, zdecydowanie bardziej ekstremalną, wybierając lokalne autobusy, pociągi i kto wie, być może konieczność łapania stopa. Decydując się na trasę nie do końca sprawdzoną, pewną i łatwą, wymagającą wielu przesiadek i tułaczki z wcale nie lekkim bagażem na plecach, ale za to obfitującą na pewno w ciekawe i nowe doświadczenia i nowe znajomości… No właśnie co tu zrobić? Domyślacie się już, którą opcję wybrałam…J?

Henio Garncarz czyli Potter po polsku - Onet.pl Blog

Informacji co to jest „banda” odłożył na później.

Okno przysłonił nagle cień. Zobaczyli lecący równo z nimi, identyczny autobus, który po chwili zwolnił i zaczął lecieć za nimi, ustawiając się w jednej linii. Nagle znów przybliżył się i poczuli wstrząs. Na końcu autobusu pojawiły się nagle drzwi.

- O dołączyła ósemka! - zawołała jedna z dziewczyn przy sąsiednim stoliku i wstała - To ja idę do tyłu. Zenobia chwaliła się, że ma świetnego nowego pawiana. Nie chcecie zobaczyć?

Przeszły obok nich i zniknęły w nowo powstałych drzwiach.

- Chłopaki mówili, że autobusy ze wszystkich miast połączą się w jeden, zanim dolecimy - wyjaśnił Rufus.

Henio kiwnął głową i poprawił zsuwającą się z krzesła klatkę. Kazik skrzeknął.

 - Fajny sęp - z uznaniem powiedział Rufus - Rodzice kupili Protowi jastrzębia w nagrodę za to, że został Starzyzną Bandy. Ja bardzo chciałem mieć zwierzątko, ale rodziców nie stać... wiesz... - poczerwieniał, wskutek czego jego piegi zrobiły się fioletowe - No i Prot dał mi swojego patyczaka.

Wyciągnął z torby przezroczyste pudełko. W środku była niewielka gałązka z zielonymi liśćmi.

- Widzisz go? Ten suchy.

me-dark-angel.blog

... ach to MZK ^^ ... 2006-02-13 22:56:43



"Najzwyklejszy Poranek"


Pan Tomasz to skromny obywatel dużego miasta, korzystający z usług transportu miejskiego. Dziś, tak jak w każdy inny dzień, stoi on na przystanku autobusowym. Nie powinno ujść tu naszej uwadze, iż pan Tomasz stoi tak już od niemal godziny. I to nie dlatego, że jest masochistą i lubi stać na mrozie, ale dlatego, że zwykle w takim przedziale czasu powinny pojawić się tu już co najmniej cztery autobusy. A nie pojawił się żaden.
Pan Tomasz rozejrzał się dookoła i nagle wzrok jego zatrzymał się na leżącym na pobliskim chodniku, zmaltretowanym rozkładzie jazdy. Tu pana Tomasza tknęło. Przypomniał sobie, że poprzedni rozkład został przecięty w pół i podpalony, podczas gdy ten leżący na ziemi był najwyraźniej cały. Musiał więc być dzisiejszy. Pan Tomasz udał się szybkim krokiem w stronę rozkładu i oto przekonał się w swych najgorszych przypuszczeniach – ZTM dokonało kolejnych cięć w kadrach! Pięty w tym roku!! To naprawdę robiło się nieprzyjemne...
Tymczasem tłum na przystanku rósł z każdą chwilą.
- Co za cholera.