O czym chcesz poczytać na blogach?

Auchan

Otoczona Aksamitem Nocy Stoję Pod Żyrandolem Z Gwiazd ... Zamykam Drzwi i Uśmiecham Się

FAMILIA hehehe :))))) A po skonczonej pracy [:P] poszlysmy na placyk :] Tylko, ze dzisiaj wyjatkowo duzo ludu bylo! Nawet Fus z Wójciakiem byli! Tosz to jakis szok:D I tak mi zlecial kolejny dzionek hihihi =] Wg kalendarza potem jest wtorek :P No i w budzie lajcik... Nie bylo dwoch ostatnich lekcji :) Tylko na WFie o malo nie zarobilam kapy, za to, ze nie chcialo mi sie rzucac kulą:/ Normalnie to by bylo straszne jakbym ją dostala -lol2- Potem poszlam do domq i kolo 14 wybylam na rower do parQ :))) Wrocilam padnieta na ryj ponad godzine pozniej, ale normalnie tego bylo mi trzeba! ^__^ A kolo 18 przyszla do mnie Marta i wybralysmy sie do Auchana, gdzie spotkalysmy Karoline i Olke =] Pozniej ino male bydlo na hali Auchana, i na planty... Ale dzisiaj bylo wyjatkowow zrycie:/ Malo bylo osob, a do tego o 20 prawie wszyscy sie zmyli:| Normalnie zajebiscie:/ A w srode byl JAKI TU SPOKOJ... Za oknem padalo i nie bylo co robic:/ Ino sie koplam z Martą na pizze, potem na chwile na plac i w sumie tyle:))
skomentuj (67)




2004-09-26 23:01:44 >> Qui non est mecum, contra me est :))))

Trwa za życiem pościg to oda do młodości,
to tak boli, dosyć mam roli nauczyciela miłości,
to złości mnie, chce tego o czym każdy.

f jak filozofia, f jak pomarańcz

Oczy. otworzyłam jedno oko, a on się we mnie wpatrywał, ale nie bałam się go, czułam, że jest dobrym człowiekiem. zamknęłam oczy. autobus zatrzymał się, to był JEGO przystanek. wziął swój plecak i szepnął do mnie:

- zobaczysz, spotkamy się, jeśliś wieżysz, jeśliś kochasz. Ja kocham

Ja kocham... też kocham... czekam...

20:08, agrafffkatoja
Link Komentarze (2) »
Baba ubrana w torbę z auchan
Lało, bardzo, straszne błocko i było szaro. Byłam w Auchan, aby kupić jakąś koszulę na test próbny szóstoklasisty, bo to taki generalny, więc trzeba się wystroić i przynieść legitymację. Więc kupiłam jakąś szmatę i mam tremę. ale to teraz nieważne. Więc już wracałam z Auchan (już podawali przez megafon, że zamknięcie auchan za 2 minuty, potem że osoba, która zaparkowała samochód o rejestracji wx***** proszona jest o wyjście z Auchan, bo jest zamykane) zobaczyłam babkę mocherową, ale bardzo zapuszczoną, całą opakowaną w torebki Auchan, znaczy może to nie były.

anastasia blog

Co do spraw blogowych (ech, kto by sie teraz tym przejmował?) to zapraszam na bloga Martusi. Kolejny nowy blogowicz pośród nas. Oprócz tego nowy funtest. Ale pod tym samym adresem co poprzednio. A teraz spadam nadal myślec o tym, że już tylko jeden, skromny tydzień. Jakie to piękne...

••••••••••••••••••••••••••••••••••••••

[22:03] Hejka. Ze 2 godzinki temu wróciłam z Auchana. A byłam tam z mamusią. najpierw jakies zakupy w srodku, a póxniej mamusia zaciągneła mnie do Orsay'a. Tak - zaciągneła. Jak mam byc szczera to nie przepadam za zakupami z mamasiuą, bo ona ma tendencje to robienia mi przypalu na kazdym mozliwym kroku. No, ale dalam sie namówić. Oczywiście już po chwili zaczęły sie problemy. Chciałam już krzyczec: "Huston, mamy problem!!" (pozdro Fanky), ale opamietałam sie i podeszlam zobaczyć, co znalazła dla mnie moja mamusia. Były to czarne spodnie. Zwykle, eleganciekie, czarne spodnie. Które oczywiście m sie nie spodobaly. Powiedziałam, że brzydkie i odeszlam. Ale na tym.

Bez ściemy - Onet.pl Blog

Raczej wątpię...

A było tak pięknie. Rano, gdy wstałam (zastanawiając się, gdzie się podziali rodzice. Wstałam tylko dlatego, że Misiek biegał po schodach. W górę, do sypialni rodziców i w dół, do pokoju dziennego. No, biegał co pół godziny... Słyszałam przez sen. Gdy spałam słabiej. Mniej więcej co pół godziny. Nie śnił mi się zegarek, więc nie wiem dokładnie. W poszukiwaniu rodziców obeszłam cały dom, zanim przypomniałam sobie, że wczoraj robili listę zakupów [niejasno pamiętałam coś o bułce tartej], co oznacza, że najprawdopodobniej pojechali do Auchan. Przypuszczenia moje stały się jeszcze bardziej prawdopodobne, gdyż samochodu nie było. Co dziwniejsze, nie było nigdzie także Miśka. Ani w sypialni, [zeszłam po schodach {hmm, jak ja to robię, że nie spadam nawet wtedy, gdy jestem "zaspana", ledwo obudzona?} do pokoju] ani w pokoju. Przypomniałam sobie, że może jeszcze przebywać w "pokoju kominkowym", tzn. w pokoju z kominkiem. Tam był. Siedział przed drzwiami balkonowymi i patrzył na naszą dziurawą, zakurzoną {niezabłoconą jeszcze, rano nie padało} ulicę. Zaniosłam go do sypialni [któż by się przejmował warczeniem sprzeciwu?] i poszłam do łazienki..