O czym chcesz poczytać na blogach?

Arden b

taka-sobie-powiastka blog

Za co, Pat. Przepraszam, muszę iść...

„Pat?!” – Arden zrezygnowana wstała, czekając tylko aż Pablo wejdzie i nie będzie miał szans jej zauważyć. Niclas w międzyczasie zniknął, tym razem jakaś dziewczyna próbowała dogadać się z Kiimi.

- Przepraszam... – zwróciła się w końcu do Arden, która drugi raz pluła sobie w brodę, że nie poszła wcześniej.

- Słucham – odpowiedziała Arden niechętnie.

- Zamknięte?

- Tak, zamknięte.

- Trudno... – westchnęła dziewczyna – Aga – przedstawiła się.

Arden zamurowało i natychmiast zrezygnowała z odejścia, które by było.

Smocza Łza - Onet.pl Blog

Następnego dnia wojska szykowały się już do wymarszu. Prędko dotarła do białego miasta wieść o wielkim zwycięstwie rebeliantów w Enelu i o odbiciu miasta:
- Żołnierze! Dzisiaj czeka nas chwalebny dzień! Tak oto po kilku miesiącach ciężkiej walki! Pokonamy reżim elfów. – Erebus lekko westchnął i nabrał powietrza, by dalej przemawiać do armii buntowników. W ten oto sposób podnosił wszystkich na duchu i przekazywał ogromną energię i chęć do walki. Inokk stał obok niego, również wsłuchując się w przemówienie przyjaciela, któremu z racji tego, iż to on obmyślił plan działania przekazał pełne dowodzenie nad akcją. – Drodzy kompani, czas by ruszać w bój! Po zwycięstwo! – Na te słowa, kilku pułkowników wydało rozkaz wymarszu z miasta i całe wojsko opuściło Arden. W połowie drogi do bagien tenebskich doszła ich wieść o kolejnym tryumfie wojsk oporu. Taen został zdobyty i rebelianci z Enelu czekali na posiłki. Po krótce do wojska z Ardenu dołączyły do krasnoludów i razem niosąc na ustach hymny i podniosłe pieśni maszerowali w stronę wąwozu – niczego się nie spodziewając. .

Quid opus est verbis? - Onet.pl Blog

Podzielić się swoimi problemami i pomóc też innym. A Wy wycięliście mi taki numer. Złość już mi przeszła i mam nadzieję, że bardzo Was nie uraziłam ostatnim listem. Jeśli tak, to chciałabym to jakoś odwrócić. Czy możemy zacząć od początku?
Jestem Arden i w czerwcu kończę szkołę. Mam rodzinne problemy, a matka wysyła mnie do psychiatry, u którego nie byłam już kilka miesięcy. Pasjonuję się baletem i jednak z nim chcę wiązać przyszłość. Uwielbiam Johnny'ego Deppa i jestem łatwowierna, co już każdy zauważył. A jakie Wy macie problemy?
- Na prawdę nie mam teraz czasu rozmawiać, spieszę się.
- Mogę ci potowarzyszyć?
- Jak chcesz, ale ostrzegam, że nie jestem dziś w nastroju do rozmów, a i tak dokąd idę nie jest za wesoło - odparł cicho.
- Dobrze, nie musimy rozmawiać - lekko posmutniała
Dotarli na miejsce. Był to cmentarz, a na nim pełno ludzi w żałobnych strojach, zgromadzonych wokół trumny i świeżo wykopanego, na razie pustego grobu.
- O matko, pogrzeb - spojrzała na ludzi ubranych na czarno - To musi być okropne przeżycie dla nich, prawda?
- Dla mnie i dla całej mojej rodziny - odwrócił od niej wzrok.
Otworzyła usta ale.

rozmasuj synapsy

Mieć i w niedzielny poranek otworzyć na stronie 94 i przeczytać: “Kradnij. Przywłaszczaj sobie wszystko, co daje Ci inspirację albo pobudza Twoją wyobraźnię.Pochłaniaj filmy, książki, muzykę (…) Nieważne skąd czerpiesz pomysły – ważne, dokąd Cię zawiodą”.

Mnie odstraszają “światowe bestsellery”.

Na pierwszy rzut oka była to kolejna pozycja, która plasuje się między natrętną kakofonią na temat kreatywności a bełkotem o couchingu, a wszystko w oparach amerykańskiego entuzjazmu.

Na drugi już nie. To jest po prostu fajna książka.

Otwieram, czytam, uśmiecham się i wychodzę.

Musze kupić ziemniaki.

Tagged with: cokolwiek myślisz, kreatywność, paul arden, pomysły, pomyśl odwrotnie, saatchi, saatchi&saatchi

Mieć i w niedzielny poranek otworzyć na stronie 94 i przeczytać: “Kradnij. Przywłaszczaj sobie wszystko, co daje Ci inspirację albo pobudza Twoją wyobraźnię.Pochłaniaj filmy, książki, muzykę (…) Nieważne skąd czerpiesz pomysły – ważne, dokąd Cię zawiodą”.

Mnie odstraszają “światowe bestsellery”.

Na pierwszy rzut oka była to kolejna pozycja, która plasuje się między natrętną kakofonią na temat kreatywności a bełkotem o couchingu, a wszystko w oparach amerykańskiego entuzjazmu.

Na drugi już nie. To jest po prostu fajna książka.

Otwieram, czytam, uśmiecham się i wychodzę.