O czym chcesz poczytać na blogach?

Amortyzatory

Kant Story - Onet.pl Blog

Początkowo był on znacznie większy, lecz podczas pokonywania zakrętów działała na niego zbyt duża siła odśrodkowa i istniało zagrożenie, że wpadnie komuś za płot lub, co gorsza, trafi w szybę innego auta.

Z przodu nie sposób nie zauważyć umieszczonej centralnie wycieraczki. Kolejną przeróbką jest zaspawanie tylnych drzwi i wstawienie z tyłu szyb z pleksi. Pozostałe szyby to produkty oryginalne z przyciemnianego szkła. Błotniki auta wymagały poszerzenia, bez tej operacji nie udałoby się jednocześnie obniżyć zawieszenia i zamontować szesnastocalowych kół. Zastosowane opony mają rozmiar 215/40R16 i założone są na felgi Borbet o rozmiarze 9x16. Warto podkreślić, że dla bezpieczeństwa dokładnie przejrzany został układ hamulcowy, a stare amortyzatory ustąpiły miejsca produktom firmy Bilstein.

Wnętrze auta wykończone jest spartańsko. Brak w nim jakiegokolwiek wygłuszenia czy ozdobnych tapicerek. Najważniejsze są siedzenia kubełkowe BiMarco, pedały z aluminiowymi nakładkami i mała sportowa kierownica. Główną "ozdobą" wnętrza jest czarująca dźwignia hydraulicznego hamulca ręcznego zrobiona z pręta do gięcia blachy.

Dzięki wszystkim tuningowym zabiegom samochód jest o około 200kg lżejszy niż auto fabryczne i waży aktualnie około 980kg. I o to właśnie chodziło. Właściciel od czasu do czasu startuje tym autem w KJS-ach, więc każdy dodatkowy kilogram jest zbędny.

Pod maską pracuje znany z wielu Fiatów, dwulitrowy silnik z dwoma wałkami rozrządu, który.

szosaimtb blog

Dane z licznika: TRP:36.17;AVS:19.67;MAX:47.35 ( jadąc koło tramwaju ;PPP )
Poprzejażdżkowe przemyślenia: Ja jestem dupa, albo Oskar wymiata...hmmm....Oskar wymiata ;P

szosaimtb 2004-06-18 21:47:25
skomentuj (1)


[karbar]Test ;P amortyzatora Rst Gila Tl
Test:
Przedni amortyzator RST GILA TL ( 2003 ? )
DST: >5k km
Warunki: 75% asfalt 20% leśne ścieżki 5% inne


Amortyzator, jak większość mojego roweru, był w nim od początku. Pierwsze kilometry sprawiały wielką frajdę, ale szybko zorientowałem się, że jest z nim coś nie tak. Chodził dużo toporniej niż Gile moich kolegów, a gdy byłem w serwisie pytać się co się dzieje, dostawałem odpowiedź, że takie amortyzatory tak mają. Nic...przejeździłem na takim ledwo-co-chodzącym ok 4kkm, a potem wpadłem na pomysł, żeby na chama potraktować golenie jakąś oliwką. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Duża poprawa była wyraźnie odczuwalna, lecz po 50 km trzeba było operację powtarzać. Ostatnio rozebrałem i przesmarowałem owy amortyzatorek. Konstrukcja prosta do złożenia, jeśli się pamięta co się kiedy wyjmowało ;P. Co zastałem w środku? Syf i dwie rozerwane, gumowe podkładki, które z powodzeniem zastąpiłem dwiema uszczelkami do zaworów w kranach ;). Amor został obficie przesmarowany (nie potraktowałem go tym razem olejem) i przez pierwsze 40 km chodził jak nigdy dotąd. Niestety po 50 jest już ciut gorzej, nie mniej jednak dalej chodzi lepiej niż przed.

Notatki biegacza dalekiego zasięgu

Michałówkę i Łuże, tylko przez Dąbrowę Leśną. Psy, jak zwykle na początku, rwą tak, że ledwo mogę nadążyć. Na łąkach przed parkingiem w Dąbrowie napotykamy bociana, stoi kilka metrów od polnej drogi i wcale się psów nie boi. A że stoi nieruchomo, to i u psów zainteresowania nie budzi.

Pomiędzy parkingiem w Dąbrowie a Nadłużem widzimy konnego jeźdźca, ale jest od nas szybszy i nie dochodzi do kłopotliwego kontaktu. Z Nadłuża zmierzam już taką samą trasą jak kilka dni temu ku uroczysku Na Miny. Na wydmie jagodniki są już pełne owoców, zatrzymuję się na chwilę i konsumuję, ale komary nie pozwalają na dłuższy postój. Na leśnej drożynie natykamy się znów na jeźdźca konnego, tym razem zmierza kursem kolizyjnym z przeciwka. Ściągam amortyzatory i schodzimy z sukami w las, a konny mija nas dziękując.

Zasuwamy dalej i koło kamienia Plapisa na uroczysku skręcamy w prawo w stronę Szczukówka. To bagienny kawałek, jest trochę błota. Rozpogadza się i robi cieplej. Kałuże chętnie zalicza Biała i pije przy każdej okazji. Szara, księżna, jest ponad to i nie zauważa przygodnych wodopojów. Ze Szczukówka ruszamy na zachód i biegniemy pełną korzeni groblą z workami, będącymi pozostałością zabezpieczeń przeciwpowodziowych. 

Docieramy do Mogilnego Mostka, w którym jasne kawałki drewna znaczą miejsca niedawnych napraw. Czas już był najwyższy, bo dziury w mostku mogły komuś nogę uszkodzić. Zatrzymujemy się przy wodopoju, oba psy piją, a ja oklepuję się po gołych nogach, bo.

warka-noego blog

Jeszcze duzo o tym wyjeżdzie pisać ale jestem zmęczony i mi sie nie chce. Tera to ja se stąd ide i koniec;]

warka-noego 2004-07-17 22:51:11
skomentuj (12)


nota rowerowa;] by ćwieq

Wiecie co coś mnie tak wzięło do napisania notki nie miałem pomysłu a nie chce pisać kolejnej notki o niczym ( jak to kmiech ciągle przynudza) tak więc wpadłem na pomysł może mało wyrafinowany ale postanowiłem napisać cos o rowerach.(w końcu blog rowerowy) No i tak najpierw opisze czego się nauczyłem o dziwo ale od Krzyśka Horbaczewskiego psełdonim Horbacz. Jak ogólnie wiadomo od Horbacza raczej nie można nauczyć się więcej niż objeżdzania dziewczyn i robienia gigantycznego buny hopa, a jednak człowiek ten potrafi rozebrać amortyzator i złożyć go z powrotem tak aby działał ( przy pomocy mojej dziarskiej piwnicy oczywiście). Tak więc któregoś dnia przyszedł do mnie i zapragnął naprawić se widelec przedni amortyzowany o wdzięcznej narwie Trixi. Owy amortyzator jest modelem z roku bodajże 2000 albo i wcześniej tak więc nie jest to maszyna wyrafinowana pod względem budowy (3 sprężyny w każdej goleni jedna tłumiona olejem druga nawet nie pamiętam). Pan Horbacz jednak jeździ na nim ponieważ posiada 200 mm skoku a jego bomber stracił rurę sterową ;/ . No ale przechodzimy do setna sprawy lewa goleń naprawiła się bez większych problemów zaś z prawą były niewielkie problemy i tu się zaczyna prawdziwy hardcore jak już mówiłem jest to goleń z tłumieniem olejowym, wylaliśmy.

VETERAN AUTO - Onet.pl Blog

Opony nie trzymają się nawet na suchym, strach pomyśleć co będzie, jak spadnie deszcz. Rozpędziłem dziś to urządzenie do około 150km/h (wcale nie trzeba na to długo czekać  ) i powiem, że wcale nie było ciekawie. Do tego muszę jeszcze wyjąć drążki reakcyjne tylnej osi, bo po mojemu są zdecydowanie za miekkie. Auto zachowuje się inaczej przy przyspieszniu, a inaczej przy hamowaniu. Ponieważ zbieżności nie można nic zarzucić, pozostaje niestabilność osi tylnej. Nie sprawdzałem tego wcześniej, w końcu auto miało być odbudowane, ale pamiętając jak wyglądały silenblocki drążka Panharda, można się spodziewać podobnego stanu w drążkach reakcyjnych. Pewnie znowu trzeba będzie dać "interwencyjne" zlecienie do firmy BIKOPUR. Trzeba wymontować amortyzatory i trochę je skręcic(regulowane KONI), bo auto zachowuje się jak tapczan, a nie sportowy samochód. Dlaczego ktoś założył je ustawione na najmiększe, tego nie wie chyba nikt. Poza tymi "drobiazgami" jest OK.

Maluch mozolnie "pcha się" do przodu. ma już na sobie pierwszy kolor i gdyby nie trudności finansowe malowanie możnaby skończyć w tym tygodniu. Obawiam się jednak, że nie będzie to możliwe. Cóż, realia życia. Njaczęściej z powodu czynników zewnętrznych nie można realizować zamierzeń  w określonym czasie.

Temperatura otoczenia jest tak wysoka, że ograniczam pracę do godzin wieczornych i wczesnych rannych. W ciągu dnia po prostu się nie da. Na szcęście w domu jest nieco chłodniej, co daje szansę na przetrwanie.