O czym chcesz poczytać na blogach?

Absynth 5

IZUNIA's blog

Już byli, to my dopiero się malowałyśmy, czesałyśmy, pazurki robiłyśmy i te sprawy...Ale nie było chyba tak źle. Michał (brat Madzi) przywitał chłopaków to mogli sobie poczekać:D
Skończyliśmy wieszać balony, serpentyny, ustawiać żarełko. Zeszli się wszyscy i zaczeliśmy świętować:D W miedzy czasie było oglądanie fazującego teledysku (absynth...), zapasy sumo na dywanie, wściekłe psy, łyżeczka w butelce, zdejmowanie pasków (aj dziwna faza z Marzen nas złapała:P) i tylko wtajemniczeni pewno zaczają o co chodzi:D Fajka Stuziego wzbudzała ogólne zainteresowanie... Czarny ciągle prześladował pytaniami: "No jak tam? W rodzinie wszycy zdrowi? A jak pogoda u ciebie?" hehe...
Mieliśmy nie.Się, że chłopacy z kimś się jeszcze naparzali to mieli temat do rozmów przez jakieś 2 godziny:D
Jedzenie poszło w mgnieniu oka. Nawet kurczak Madzi na dzisiejszy obiad... Wszyscy przez cały dzień nic nie jedli czy co? Było ponad litr picia na głowe, a na koniec nie została już ani kropelka i każdy chodził w poszukiwaniu płynów...
Jakoś ok 5 próbowaliśmy zasnąć, ale w 6 na jednym łóżku troche ciężko było... Ja zasnęłam koło 6-7, ale tak, że do 10 nie wiedziałam co się w domu działo:D
Ogólnie szkód za wielu nie ma. Poza połamanym nieco krzesłem, zbitą jedną miarą i brudnymi podłogami to lajcik.
Zgonów też za dużo nie było. I raczej grzecznie się zachowywali...:D

....following the wisdom....




bosko.
wspaniale.
wbrew poczatkowym sceptycznym wyobrazeniom wyjazd udał sie baaardzo...

okazalo sie ze znajomi rodzicow maja syna w moim wieku z ktorym to kladlam sie na ziemi ze smiechu. razem podbijalismy stoki, rampy, skocznie i muldy, bary i huben'owskie knajpy... niezapomniane "wiaderka".. znaczy sie pod wplywem srodka absynth podnosilismy wiaderka z weglem ktore mocno ciezkie byly. no i znikaly potem. w sumie to w ogole ich nie bylo. ogolnie podroze ratrakiem i czolgi.. ahh.. no.. ale dobrze ze juz tu.. walentynki dzis.. have a nice day..

skomentuj (2)



...lift my days and light up my nights... 2004-02-15 10:30:02


nie ma to jak sie dogadac...
miec te 17 lat a czuc sie jak dziecko niemal 10 letnie...
coz..
zaluje ze ferie nie byly dluzsze..
mimo wszystko nabralam sil by stoczyc ten bój o wlasne szczescie.


skomentuj (2)



daleko tak daleko tak.. 2004-02-15 20:47:24


ucieczka. daleko tak.

...moj kawalek swiata...

Goraca sauna z finami...

Sroda - lekcja historii - oboz koncentracyjny w Stutthofie i Malbork, +2'C w komnatach w ktorych sciany pokryly sie szronem, szok!



Zakonczenie dnia w Gdansku:

- Czerwona Cafe Feder na Dlugiej
- Cafe Kamienica i grzane wino



- Cafe Malarnia i Okocim
- Absynth i multinarodowa impreza wraz z erasmusowymi studentami z Hiszpani, i Francji, lektorami z Australii i Wloch... istna wierza Babel, jeykowy zakret w glowie...



Czwartek - szalencze tempo zakupow, zurek w chlebie w Karczmie Zagroda, Nescafe i sportowe palenie kalorii na kreglach, wspomnienia majowki sprzed 2 lat............... :-D


beznadziejny dzien, chyba juz nie lubimy ludzi, a na pewno juz nie cierpimy ciapatych i amerykanow...

- przed chwila zapytano nas czy nie sprzedajemy kolczykow, bo zona goscia zapomniala....

- monia pomylila panow od adapterow.... hehe, poza tym kiepski z nas hotel nie mamy przejsciowek na australijskie wtyczki...

- czy 5 razy starczy aby potwierdzic ze taxi zostalo zamowione...


- rozmowa z niemcami: Are you staying 2 nights? - NO, tonight and tomorrow... - yup, 2 nights. - NO,no tomorrow as well - Whatever...

- no i jeszcze 23 czekiny, wszystko sie moze zdarzyc...


skomentuj (2)

| Szalone życie border collie

Tydzień temu w Gdańsku – (słownie: MINUS) 14 stopni, nocami jeszcze zimniej, do tego silny wiatr potęgujący uczucie chłodu. Administrator naszego bloku ratował się jak mógł… Przed blokiem na udeptanym, śliskim śniegu pojawiła się warstwa gruboziarnistej soli.

Na początku zimy, tuż po pierwszych opadach śniegu nie mieliśmy problemów, Absynth rewelacyjnie dawał sobie radę na białym puchu. Po czym wzięliśmy udział w jednej z akcji poszukiwawczych POPRu,

Pięć godzin biegania po lesie zakończyło się dla Młodego brzydkim odmrożeniem/pokalenczeniem poduszki. Co dziwne tej łokciowej. Zaczęły się przeboje. Każdy spacer “bolał” i to dosłownie. Sól drażniła.

Modelu jest: Strona dla aktywnych psów i ich właścicieli e-pies.pl… Krótko: butki nie sprawdziły się. Szczególnie przy tak aktywnym psie. Próba pobiegania w śniegu kończyła się jak nie zgubieniem butów to dużą ilością śniegu w jego wnętrzu.

W chwili obecnej rozważamy zakup: http://www.zooplus.pl/shop/psy/obroza_dla_psa/buty/202925#more

Tańsza wersja, Ruff Wear’a Bark’n Boots Grip Trex różniąca się podeszwą. Gdy tylko złożę zamówienie i buty dotrą do Gdańska damy Wam znać jak się sprawują. Na razie ratujemy się kolejnym kompletem Trixie oraz rewelacyjnym [moim zdaniem] wynalazkiem  firmy Over ZOO czyli balsamem do łap Winter Shoes.