O czym chcesz poczytać na blogach?

Przejdź do wyników poniżej

Absynth

| Szalone życie border collie

Wielkopolska – dziś +2 stopnie, ulice czarne od pośniegowego błota. Dlaczego czarne, feeee?! Stare Miasto, wokoło zabytkowe kamieniczki. Zabytki = piece węglowe. Na chodnikach poza grubą warstwą “zwykłego” błota, mamy sól i jakieś tony sadzy.

Jeszcze tydzień temu w Gdańsku – (słownie: MINUS) 14 stopni, nocami jeszcze zimniej, do tego silny wiatr potęgujący uczucie chłodu. Administrator naszego bloku ratował się jak mógł… Przed blokiem na udeptanym, śliskim śniegu pojawiła się warstwa gruboziarnistej soli.

Na początku zimy, tuż po pierwszych opadach śniegu nie mieliśmy problemów, Absynth rewelacyjnie dawał sobie radę na białym puchu. Po czym wzięliśmy udział w jednej z akcji poszukiwawczych POPRu,

Pięć godzin biegania po lesie zakończyło się dla Młodego brzydkim odmrożeniem/pokalenczeniem poduszki. Co dziwne tej łokciowej. Zaczęły się przeboje. Każdy spacer “bolał” i to dosłownie. Sól drażniła ranę, która coraz częściej krwawiła.

Ratowaliśmy się jak się dało. Wazelina, maść z wit. A+E, butki. Kupiliśmy komplet butów  Walker. doskonałą recenzją tego modelu jest: Strona dla aktywnych psów i ich właścicieli e-pies.pl… Krótko: butki nie sprawdziły się..

Terazja

Po Paulę i Gruszkę i siedzieli w telepizzy:) zatankowalim i popierdolim nach Kossowo :) A potem na koniec sesja zdjęciowa(Gruszka mnie nosiła na barana, z 7 osób siedziało na masce Mera i takie tam...) no i wyruszyliśmy w powrotną podróż ze Skurwusiem na czele. Ale kolejna niespodzianka. Jedziemy a tu nagle Skurwuś zniknął! Stwierdziliśmy, że Miras z Gruszką znowu pojechali "w las" i pojechalismy do chaty:)
[Gruszka pewnie tego nie chciała napisać bo się wstydziła i nie chciaal zdradzać szczegółów co?] :D :*

skomentuj (5)
2005-03-25 16:51:33
Impreza w Snoffie + Dekadencki wieczór z Absynthem u Proyowego + Miedwiański Wielki Piątek
No tak... szkoły nie ma, uczniowie grasują... tzn. piją konkretnie;) Środa 23 III 2005, jutro wolny czwartek... Po meczu dotarłem do snoffy ok. 20 bodajże a tam już ekipa w składzie Grusza, Kasia, Ania, Pauluśka, Madziuś, Myszol, Wujek, Świstak, a potem jeszcze Proyo, Kajak, Buli i Matek. Po 2 moim(bo nie wiem jak tam inni) piwie ktoś wpadł na pomysł żeby zagrać w psychologa ;) Ofiarą został Wujek, ale dzielnie podołał zadaniu, pomimo wielu załamań i chwil słabości. Pogadaliśmy sobie i było G :) Po 4 piwach wyruszyliśmy w stronę domu, tzn. najpierw musiałem.

blog

Kategoria) jest taka, że dziś obchodzimy z Kotkiem drugie urodziny! W związku z tym Kotek będzie dziś przeżywał męczarnie na fotelu dentystycznym, do czego ja się nieskromnie przyczyniłam ;-). No, może nie będzie tak źle he he. Ale z całą pewnością mogę stwierdzić, że mężczyźni (a przynajmniej ten jeden, konkretny) najbardziej ze wszystkich bojaźliwogennych rzeczy boją się właśnie stomatologów. I nawet nie ma znaczenia fakt, że pani dręczycielka ma około 30-stki dopiero ;-). OK, wystarczy tych dywagacji na temat drażliwy :>. Z rzeczy przyjemnych odnotuję jeszcze, że w sobotę byliśmy w ciekawej kanjpce starówkowej Absynth 16. Kulturalnie, jak należy. Na zakończenie wieczoru - Pub Publika. Też fajnie, tylko ciut za głośno. Na zakończenie milutkiego wieczoru w połowie drogi powrotnej do domu zepsuł się autobus. Musiałam czekać na następny, na szczęście nie trwało to długo. Z WSPA (po raz ostatni raczej) - meldowałam ja.
skomentuj (0)

 
 

Muzyczne wędrówki i tułaczka życia - Onet.pl Blog

Już bilet zakupiony, praca i transport do hotelu załatwione. Wracam do stolycy po świętach, pomagam Ani w przeprowadzce i fruuuuuu - znów do ciepłego lecę. Czuję, że czas spędzony po powrocie z Cypru został stracony, a życie przeciekło mi przez palce. Największą durnotą była praca w Novartisie, z którego w tak "kulturalny sposób" pozbyto się mnie. Ale przynajmniej czegoś się nauczyłem.
Tak zakłamanych ludzi jak tam, jakoś jeszcze nie spotkałem, ale dość już o tym!
Z jednej strony już się nie mogę doczekać wyjazdu. Ciekawym jakich ludzi tym razem spotkam na swojej drodze. Ciekawym jak smakuje Absynth po pół roku przerwy. Ogólnie mogę rzec, że ciekawość mnie zżera...Czasem trudno mi w to uwierzyć, że już za 2 tygodnie będę wylegiwał się na cieplutkiej plaży; że nie będę się martwił o to za co zapłacić rachunki, za co wynając mieszkanie, za co kupić sobie cośtam...
Szkoda tylko, że Ania będzie tu...
Swoją drogą to chyba najgłupszy powód naszego rozstania. Musimy się rozjechać, bo ja nie mogę znaleźć pracy w kraju nad Wisłą...Normalnie idiotyzm. Nawet Szekspir by na to nie wpadł.
Jak byłem na Cyprze w zeszłym roku, manager dopytywał mnie o to czy kraj mój mi pomaga...czy może coś do pensji dokłada.

...moj kawalek swiata...




Niedzielna nauka jazdy na lyzwach oraz kalmary w "Barze przystan", na plazy rowniez natarcie twarzy zmrozonym sniegiem...

Poniedzialkowy relax w aquaparku i swiecie sauny. Marzylem o potarzaniu sie w sniegu po wyjsciu z 90'C... chociaz... to i tak nie to samo co napraaaawde goraca sauna z finami...

Sroda - lekcja historii - oboz koncentracyjny w Stutthofie i Malbork, +2'C w komnatach w ktorych sciany pokryly sie szronem, szok!



Zakonczenie dnia w Gdansku:

- Czerwona Cafe Feder na Dlugiej
- Cafe Kamienica i grzane wino



- Cafe Malarnia i Okocim
- Absynth i multinarodowa impreza wraz z erasmusowymi studentami z Hiszpani, i Francji, lektorami z Australii i Wloch... istna wierza Babel, jeykowy zakret w glowie...



Czwartek - szalencze tempo zakupow, zurek w chlebie w Karczmie Zagroda, Nescafe i sportowe palenie kalorii na kreglach, wspomnienia majowki sprzed 2 lat............... :-D



Nie ma jak aktywny wypoczynek...

**

Wyjazd sponsorowany przez:
- menus dos Nelsons,
- double Nelson con Coke,
- .... AND....???
- Que Cabrooon,
- To jest bardzo dobra...
- Nie bedzie mi tu rzadzil...
- i inne

Absynth 5

....following the wisdom....




bosko.
wspaniale.
wbrew poczatkowym sceptycznym wyobrazeniom wyjazd udał sie baaardzo...

okazalo sie ze znajomi rodzicow maja syna w moim wieku z ktorym to kladlam sie na ziemi ze smiechu. razem podbijalismy stoki, rampy, skocznie i muldy, bary i huben'owskie knajpy... niezapomniane "wiaderka".. znaczy sie pod wplywem srodka absynth podnosilismy wiaderka z weglem ktore mocno ciezkie byly. no i znikaly potem. w sumie to w ogole ich nie bylo. ogolnie podroze ratrakiem i czolgi.. ahh.. no.. ale dobrze ze juz tu.. walentynki dzis.. have a nice day..

skomentuj (2)



...lift my days and light up my nights... 2004-02-15 10:30:02


nie ma to jak sie dogadac...
miec te 17 lat a czuc sie jak dziecko niemal 10 letnie...
coz..
zaluje ze ferie nie byly dluzsze..
mimo wszystko nabralam sil by stoczyc ten bój o wlasne szczescie.


skomentuj (2)



daleko tak daleko tak.. 2004-02-15 20:47:24


ucieczka. daleko tak.

IZUNIA's blog

Już byli, to my dopiero się malowałyśmy, czesałyśmy, pazurki robiłyśmy i te sprawy...Ale nie było chyba tak źle. Michał (brat Madzi) przywitał chłopaków to mogli sobie poczekać:D
Skończyliśmy wieszać balony, serpentyny, ustawiać żarełko. Zeszli się wszyscy i zaczeliśmy świętować:D W miedzy czasie było oglądanie fazującego teledysku (absynth...), zapasy sumo na dywanie, wściekłe psy, łyżeczka w butelce, zdejmowanie pasków (aj dziwna faza z Marzen nas złapała:P) i tylko wtajemniczeni pewno zaczają o co chodzi:D Fajka Stuziego wzbudzała ogólne zainteresowanie... Czarny ciągle prześladował pytaniami: "No jak tam? W rodzinie wszycy zdrowi? A jak pogoda u ciebie?" hehe...
Mieliśmy nie.Się, że chłopacy z kimś się jeszcze naparzali to mieli temat do rozmów przez jakieś 2 godziny:D
Jedzenie poszło w mgnieniu oka. Nawet kurczak Madzi na dzisiejszy obiad... Wszyscy przez cały dzień nic nie jedli czy co? Było ponad litr picia na głowe, a na koniec nie została już ani kropelka i każdy chodził w poszukiwaniu płynów...
Jakoś ok 5 próbowaliśmy zasnąć, ale w 6 na jednym łóżku troche ciężko było... Ja zasnęłam koło 6-7, ale tak, że do 10 nie wiedziałam co się w domu działo:D
Ogólnie szkód za wielu nie ma. Poza połamanym nieco krzesłem, zbitą jedną miarą i brudnymi podłogami to lajcik.
Zgonów też za dużo nie było. I raczej grzecznie się zachowywali...:D